Co przeraziło mnie w „Star Wars”?

Cokolwiek nie sądzilibyśmy na temat Halloween, nie da się ukryć, że staje się on w naszym kraju popularny. A o co teoretycznie w nim chodzi? O straszenie, o to, by przeszły nas ciarki. Pozostając więc niejako w temacie, bo pewnie część z Was będzie się dzisiaj bawiła na takiej imprezie, chciałabym Was zapoznać z moją prywatną listą starwarsowych motywów, scen i postaci, które postawiły mi włosy na karku. Dobór przykładów, jak w przypadku każdego rankingu, jest nader subiektywny.

7. Upadek Jacena Solo.

Tak, wiem, nic strasznego. Mnie jednak przeraża fakt, że przypadek starszego z braci Solo to doskonała ilustracja powiedzenia „Dobrymi chęciami piekło wybrukowane.” Jacen chciał dobrze, cały czas pamiętał też o losie swojego dziadka. Nie szkodzi. Z przerażeniem patrzyłam na to, jak każdy jego ruch sprawia, że staje się potworem. Bardzo smutna i straszna historia jak zawsze, kiedy umiera przyzwoity człowiek.


6. Exar Kun zabijający Gantorisa.

Exar Kun jeszcze nam się tutaj pojawi póki co jednak skupmy się na jego wyczynach w Akademii Jedi na Yavinie 4. Kiedy jego pierwszy uczeń nie spełnił pokładanych w nim nadziei i arogancko próbował przeciwstawić się nauczycielowi, duch po prostu go spopielił. Uwielbiam bać się, czytając i oglądając horrory, a to była zagrywka rodem z nich, ale brrrrr…

5. Kontrola umysłu.

Teoretycznie bardzo niewinna i przydatna rzecz przecież wszyscy pamiętamy, jak Obi-Wan pozbył się natrętnych szturmowców. Drużyna dobra wygrywa, wszyscy wiwatują, ale… Należy zadać sobie pytanie, do czego ta sztuczka może jeszcze posłużyć. Podpowiadam – iluzje Aleemy Keto również oddziaływały na umysły nie szkodzi, że duszący cię wąż nie istnieje, twój mózg w to wierzy i czuje ból. Ze śmiertelnym skutkiem. Niefajna sztuczka.

4. Yuuzhanie.

Najbardziej przerażająca rasa w świecie odległej galaktyki. To już nie chodzi o to, że są doskonałymi wojownikami – tego można się nauczyć. Tym, co naprawdę przeraża, jest fakt, że nie tylko nie bali się śmierci i bólu, ich uwielbienie leżało wręcz u podstaw ich kultury, społeczeństwa i religii. Brzmi znajomo? Fanatyzm to naprawdę straszna rzecz.

3. „So be it, Jedi”.

Wiele osób twierdzi, że Imperator w Starej Trylogii wywoływał u nich ciary od pierwszego wejrzenia, ja jednak należę do tych, którzych niepomiernie irytował. Do czasu. Kiedy Luke odrzuca miecz świetlny po pojedynku z ojcem, a Palpatine rozpoczyna bombardowanie go błyskawicami Mocy, ja przełykam ślinę. To jest właśnie moment, w którym zrozumiałam potęgę Sithów i Ciemnej Strony.

2. Exar Kun uwięziony w świątyni na Yavinie 4.

Choć czasem pragniemy odrobiny spokoju i ciszy, to jednak prawdziwa i totalna samotność jest po prostu nie do zniesienia. Zawsze robiło mi się więc zimno, kiedy Exar Kun uświadamiał sobie, że rytuał, którego dopełnił, zachował wprawdzie jego życie, ale w jakże żałosnej formie. Na kilka tysięcy lat został skazany na samotne przebywanie w murach zrujnowanej świątyni na planecie, zdecydowanie nieznanej szerokiemu ogółowi. Scena, kiedy nawołuje niewrażliwego już na Moc Ulica, jest doprawdy przejmująca.

1. Rankor.

Pałac Jabby do miejsc przyjemnych nie należał wystarczy wspomnieć wilgotne lochy i salę tortur dla droidów (dla istot żywych też coś zapewne przewidziano). Jednak tym, co do dzisiaj wywołuje u mnie ciary, jest jama rankora i to, z jaką łatwością przychodziło Jabbie karmienie ulubieńca. Jeszcze dzieckiem będąc, zastanawiałam się, czy bycie pożeranym żywcem bardzo boli. Brrrr….

Spotkaj się z nami na Facebooku!