Superbronie odległej galaktyki – część 1

Zarówno w nowym, jak i starym kanonie pierwszej Gwiazdy Śmierci – jej planom, budowie i twórcom – poświęcono całe książki, gry, komiksy i oczywiście filmy. Nie ma drugiej tak dobrze udokumentowanej historii superbroni: w końcu od opowieści o zdobyciu jej planów i ich wykorzystaniu zaczęło się nasze ukochane uniwersum. I dlatego specjalnie nic o niej nie napiszę. Słowem nie wspomnę też ani o drugiej Gwieździe Śmierci, ani o Bazie Starkiller. Ten artykuł poświęcony jest dziesiątkom innych urządzeń, stacji kosmicznych i pojazdów zdolnych do niewyobrażalnych czynów – destrukcji na masową skalę, ale też tworzenia bezkresnych zasobów. By ułatwić sobie tę podróż po superbroniach, pogrupowałem je według specyficznych typów. Wszystkie artykuły z tej serii naturalnie dotyczą superbroni z Legend, jako że nowy kanon jak na razie (na szczęście!) nimi tak bardzo nie szafuje.

FABRYKI BRONI

Czy fabryka broni lub gwiezdna stocznia może być superbronią? Tak, jeśli jest w stanie wykorzystywać energię słońca do błyskawicznej i zautomatyzowanej produkcji sprzętu wojennego, który w innej sytuacji musiałby być budowany miesiącami lub całymi latami.

Gwiezdna Kuźnia (z gry Knights of the Old Republic)

Rakatanie zbudowali tą gigantyczną stację kosmiczną pracą tysięcy niewolników u szczytu potęgi Bezkresnego Imperium, trzydzieści tysięcy lat przed bitwą o Yavin. Gwiezdna Kuźnia wykorzystywała jako źródło energii słońce stolicy Imperium, Lehon, co wizualnie przypominało ładowanie się Bazy Starkiller. Co sprawiało, że Kuźnia była tak niebezpieczną konstrukcją? W zawrotnym tempie tworzyła droidy bojowe, myśliwce i całe okręty wojenne – wystarczyło zapewnić jej wzorzec, jeden działający egzemplarz, a na jego podstawie powstawały kolejne, niezliczone kopie. Technologia okrutnych i agresywnych Rakatan zawsze wymagała ciemnej strony Mocy, a Gwiezdna Kuźnia karmiła się nią do tego stopnia, że wkrótce stała się jej potężnym skupiskiem. W efekcie stacja wzmacniała mroczne tendencje Rakatan i wykreowany tym sposobem samonapędzający się cykl doprowadził w ostateczności do upadku Bezkresnego Imperium w roku 25 200 BBY.

Niedługo potem Lehon i zarazem wisząca nad planetą Gwiezdna Kuźnia zaginęły w mrokach historii. Na nowo odkryli ją w roku 3960 BBY dwaj rycerze Jedi, Revan i Malak. Będąc już Lordami Sithów, wykorzystali jej potęgę, by błyskawicznie zbudować m.in. potężną flotę krążowników typu Interdictor, które groziły zagładą marynarce wojennej Republiki. W ostateczności superbroń ta została zniszczona cztery lata później w finałowej bitwie Wojny Domowej Jedi.

Sun Razer (z komiksu The Old Republic: Zagubione słońca)

Chociaż zasada funkcjonowania Sun Razera była identyczna jak w przypadku Gwiezdnej Kuźni, to superbroń różniła się swoim zastosowaniem. Była to bardziej stocznia wojenna niż fabryka zdolna skopiować dowolny obiekt, a skonstruowało ją Imperium Sithów w bliżej nieokreślonym okresie po Traktacie z Coruscant z roku 3653 BBY wokół gwiazdy systemu Vesla. Jej mankamentem było to, że jako paliwa do funkcjonowania potrzebowała bardzo konkretnej gwiazdy. Wykorzystywano ją nie do produkcji zwykłych okrętów wojennych, lecz innych, relatywnie prostych, za to wymagających zwykle długich lat budowy superbroni. W jej dokach powstały m.in. „Zwycięska Włócznia” oraz „Silencer”. Sun Razerów miało być więcej, ale zniszczenie pierwszego dziesięć lat po podpisaniu Traktatu zakończyło cały projekt.

Twórczynią Sun Razera była Darth Mekhis, projektantka broni i Mroczna Lady Sithów zasiadająca w Mrocznej Radzie. To ona stała za większością superbroni zbudowanych w stoczni, miała też na koncie skonstruowanie eksperymentalnego okrętu z działami radiacyjnymi, które wytwarzały śmiercionośne promieniowanie.

Niszczyciele Światów (z komiksu Mroczne Imperium)

Jednym z wielu projektów, które narodziły się w Laboratorium Otchłani – supertajnym imperialnym ośrodku do badań nad superbroniami – był okręt-fabryka zdolny do jednoczesnego niszczenia i budowy. Każdą maszynę tego typu wyposażono w tradycyjną broń, działa jonowe i turbolasery, ale główne uzbrojenie stanowiły potężne projektory promienia ściągającego, które rozrywały atakowany obiekt – czy to wrogi okręt, czy powierzchnię planety – i wtłaczały jego szczątki do pieca molekularnego. Wewnątrz niego dochodziło do przemiany rozdrobnionych cząsteczek w elementy konstrukcyjne przeróżnych maszyn bojowych, które następnie składano w zautomatyzowanych pokładowych fabrykach i zazwyczaj natychmiast po zmontowaniu wysyłano do boju. Chociaż Niszczyciele Światów różniły się od siebie rozmiarem i konfiguracją, żaden nie był mniejszy od niszczyciela gwiezdnego typu Imperial – a największy z nich, „Silencer-7”, miał ponad trzy kilometry długości.

Te przerażające superbronie pojawiły się w walce dopiero w roku 10 BBY, podczas kampanii Odrodzonego Palpatine’a. Niszczyciele Światów, jak wskazywała nazwa, mając wystarczająco dużo czasu, teoretycznie byłyby w stanie przemielić całą planetę na flotę okrętów gwiezdnych, droidów i myśliwców, ale do tego, na szczęście, nigdy nie doszło. Pierwszy test bojowy przeszły w regionie Trans-Hydian, by potem „oficjalnie” zadebiutować w bitwie o Dac, gdzie… poniosły kompletną porażkę. W wyniku sabotażu (co najwyraźniej było normą w przypadku licznych imperialnych superbroni) najpierw przestały działać, następnie obróciły się przeciwko sobie. Co najmniej jeden egzemplarz Niszczyciela Światów trafił w ręce Nowej Republiki, ale niedługo po ostatecznej śmierci Palpatine’a został zezłomowany.

Projektantem tych latających fabryk śmierci był Umak Leth. Jego nazwisko pierwszy raz pojawiło się podczas holonetowej dyskusji o prawdopodobnym rozmiarze separatystycznego okrętu „Malevolence” (warto dodać, że był najbliżej odgadnięcia jego długości). Później stworzył uniwersalną klatkę energetyczną do więzienia Jedi, a po bitwie o Yavin został naczelnym projektantem imperialnych superbroni; to dzięki jego wynalazkowi pieców molekularnych w ogóle mogły powstać Niszczyciele Światów. Poza tym odpowiadał za skonstruowanie ostatniej broni dla Odrodzonego Palpatine’a: Działa Galaktycznego.

STAROŻYTNE ARTEFAKTY

Budynki, przedmioty, stacje kosmiczne, a nawet obiekty wielkości planet – niektóre artefakty pozostawione przez tajemnicze rasy z odległej przeszłości galaktyki dysponowały niewyobrażalną mocą. Gdy wpadły w nieodpowiednie ręce, zwykle kończyło się to bardzo nieprzyjemnie.

Niwelator nadprzestrzenny (z książki Honor Among Thieves)

Zaczynamy od najstarszej znanej odległej galaktyce superbroni. Zbudowana rzekomo miliony lat przed bitwą o Yavin przez rasę K’kybak z planety Seymarti V, miała moc blokowania nadprzestrzeni. W efekcie była w stanie zlikwidować możliwość podróży nadprzestrzennych w obrębie danego układu, a może nawet sektora gwiezdnego. Została odkryta przez imperialnego astronawigatora Essio Galassiana dwa lata po zniszczeniu Gwiazdy Śmierci . Na szczęście oddział Sojuszu Rebeliantów pod dowództwem Hana Solo zdołał na czas zniszczyć nie tylko samą broń, ale także całą (niezamieszkałą) planetę, na której się znajdowała.

Stacja Centerpoint (m.in. z Trylogii Koreliańskiej, Nowej Ery Jedi i Dziedzictwa Mocy)

Następna w kolejności była gigantyczna stacja kosmiczna zbudowana około sto tysięcy lat przed bitwą o Yavin przez Killików dla rasy znanej jako Niebiańscy lub Architekci. Miała moc przesuwania całych planet, gwiazd, a nawet czarnych dziur, była też zdolna do wystrzelenia potężnej wiązki energii, mogącej zamienić gwiazdę w supernową. Przez tysiąclecia nie znano pełni jej potęgi i stan ten zmienił się dopiero podczas kryzysu koreliańskiego w roku 18 ABY. Stacja miała 100 kilometrów średnicy i 350 kilometrów długości, a znajdowała się pomiędzy planetami Tralus i Talus, w układzie planetarnym, który został zbudowany właśnie przy jej użyciu.

Destrukcyjnych mocy Stacji Centerpoint użyto czterokrotnie. Za pierwszym razem Triada Sacorriańska, która podczas wspomnianego kryzysu przejęła nad nią kontrolę, zniszczyła niezamieszkaną gwiazdę jako ostrzeżenie. Za drugim razem celem był już zamieszkały układ Thanta Zilbra, w wyniku czego zginęło kilkanaście tysięcy istot. Trzeci raz miał miejsce podczas wojny z Yuuzhan Vongami; z powodu niepoprawnego użycia zniszczyła połowę floty Yuuzhan, a także jedną trzecią floty Hapan. Czwarty raz zakończył się unicestwieniem stacji, ponieważ została ona wycelowana w samą siebie.

Kim byli twórcy Centerpoint? Niewyobrażalnie potężnymi, prawdopodobnie nieśmiertelnymi istotami, których poziom technologiczny pozwalał na dowolne kształtowanie i manipulowanie grawitacją oraz nadprzestrzenią. Sama stacja nie powstała także bez powodu: zbudowano ją głównie w celu stworzenia Otchłani, zbiorowiska czarnych dziur, które więziły Abeloth, niezwykle niszczycielską istotę związaną z jednym z Niebiańskich, istotą zwaną Ojcem.

Turbina kosmiczna

Bardzo niewiele wiadomo o tej superbroni, poza tym, że miała rozmiar planety i dlatego przez tysiąclecia pozostawała nieodkryta. Wszystko wskazuje na to, że stworzyli ją wspomniani wyżej Niebiańscy. O tym, jakie naprawdę były jej możliwości i czy faktycznie była rozmiarów planety czy po prostu zajmowała sporą jej część, nie wiadomo, ponieważ jej odkrywcy doprowadzili zarazem do zniszczenia jej  i przy okazji całego układu gwiezdnego. Stało się to w roku 4250 BBY, było efektem Trzeciej Wielkiej Schizmy Jedi, a wspomniani odkrywcy byli Mrocznymi Jedi, którzy zapragnęli okiełznać potęgę turbiny kosmicznej dla siebie.

Wrota Nieskończoności (m.in. z komiksu Republic: Infinity’s Gate)

Najkrócej mówiąc, były to gwiezdne wrota pozwalające na natychmiastową podróż pomiędzy dwiema planetami. Skonstruowała je pochodząca z Dathomiry rasa Kwa, prawdopodobnie pod przewodnictwem Niebiańskich, setki tysięcy lat przed powstaniem Republiki. Pokojowo nastawieni Kwa zbudowali wrota na dziesiątkach planet, udostępniając różnym rasom swoje technologie i nauczając je korzystania z Mocy. Jedną z tych ras byli Rakatanie, co było największym błędem w historii Kwa, błędem, który zaowocował powstaniem Bezkresnego Imperium i eksterminacją całej rasy Kwa.

Wrota znajdują się na tej liście, bo poza transportem posiadały alternatywne, niszczycielskie zastosowanie. Każde z Wrót Nieskończoności było w stanie wywołać falę niszczącej energii zdolną zniszczyć całą planetę. Do takiego wydarzenia mogło dojść w roku 31 BBY, gdy ostatnie ocalałe Wrota, właśnie te na Dathomirze zostały przechwycone przez Siostry Nocy. Fala Nieskończoności została wycelowana w Coruscant, lecz rycerz Jedi Quinlan Vos sprawił, że została cofnięta do Wrót. W efekcie zostały one unieszkodliwione.

Urządzenie z Shawken (z marvelowskiego komiksu Star Wars #87)

Nikt nie wie, czy działało, ale zgodnie z założeniem jej twórcy, szalonego naukowca i nihilisty, który skonstruował je w odległej przeszłości, miało za zadanie unicestwić… wszechświat. Dokładnie tak, cały wszechświat. Złożenie było stosunkowo proste: planeta Shawken miała zostać zniszczona, a jej wyrzucone w nadprzestrzeń fragmenty wywołać katastrofalną w skutkach reakcję łańcuchową. Chociaż była to zapewne tylko mrzonka chorego umysłu, być może urządzenie dysponowało przynajmniej potęgą na tyle dużą, by zniszczyć planetę Shawken. Tak czy inaczej, nigdy do tego nie doszło, bo broń zniszczył niezastąpiony Luke Skywalker niedługo po bitwie o Endor.

Na tym kończy się pierwsza odsłona mojego trzyczęściowego cyklu o gwiezdnowojennych superbroniach. Następnym razem przyjrzę się przerośniętym okrętom wojennym oraz wszelkiego rodzaju niszczycielom planet i gwiazd, czyli m.in. wspomnianej tu „Zwycięskiej Włóczni” czy „Pogromcy Słońc”.

Spotkaj się z nami na Facebooku!

Share on Facebook26Tweet about this on TwitterPrint this pageEmail this to someone


  • Heian

    Czekam na kolejne, niektórych w ogóle nie kojarzyłem 😉
    Ach te komiksy…

    • Oj, tak, w kolejnych częściach będą tak kuriozalne superbronie z komiksów, że zacząłem się zastanawiać, co ich twórcy brali, gdy je wymyślali 😉

      • Heian

        No czasem tak było… No właśnie tak to zwykle wygląda, gdy ktoś chce „za bardzo” coś przerzucić do innego Uniwersum. Wychodzą… różne śmiesznostki 😉

        To czekam 😉

  • mkn

    Bardzo interesująca lista, może jednak Starkiller wcale nie jest aż taki zły jak myślałem…

  • Kassila

    Mi osobiście Sun Razer bardzo się podoba i lubię go – elegancki obiekt.
    Ale ten sprzęt w większości miał pecha: przetrwać setki, tysiące, miliony lat i zostać zniszczonym przez Rebeliantów. Kurczę, niszczyli wszystko, co im wpadło w łapy. Gdzie byli obrońcy zabytków?