Epickość i nostalgia – oceniamy finalny trailer „Skywalker. Odrodzenie”

Cathia

Cóż mogę powiedzieć? Trailer jest epicki – przede wszystkim dzieje się, choć nie brakuje i lekko zwolnionych momentów, w których serduszko bije szybciej, a oczy się pocą. Problem polega na tym, że jest zbyt epicki i dzieje się za dużo, trochę się obawiam kolejnego podejścia „Byle szybciej, zanim do nas dotrze, że to bez sensu”. Wydaje mi się, że możemy mieć kolejne podejście do powtórki, tym razem Powrotu Jedi, wszak mamy i koncentrację rebelianckiej floty (byle nie koło Sullusta). Ale żeby nie było, że tylko narzekam – nie mogę się napatrzeć na niszczyciela wyłaniającego się spod strzaskanego lodu (w ogóle wracamy do starego dobrego designu, bo poprzedni się nie sprawdził?), szaleńczo podoba mi się klimat tego lodowego świata, na czele z pewnym tronem. No i oczywiście – teraz już chyba możemy założyć powrót Jego Wysokości? Oby! Bilet już kupiony, mam nadzieję, że będzie dobrze.

Krzywy

A ja nadal nie jestem przekonany. Tak jak The Last Jedi na gorąco po seansie oceniałem pozytywnie, tak gdy opadła po wielkiej bitwie sól, zacząłem dostrzegać coraz więcej wad tego filmu. Potem ze zdziwieniem odkryłem, że nowe pokolenie bohaterów w ogóle mnie nie interesuje, a nowy zwiastun tego nie zmienia. Z kolei powrót starej gwardii w postaci Lando to za mało, tym bardziej, że przyćmił go powrót, o zgrozo, Palpatine’a! Cały czas mam nadzieję, że to tylko taki trolling ze strony ekipy odpowiedzialnej za trailery… co nie zmienia faktu, że na film wybiorę się od razu na premierę – nawet jeśli mam z niej wyjść rozczarowany, gdy się okaże, że to kolejny remake. Tli się we mnie mimo wszystko iskierka nadziei, że nie będzie źle.


Suweren

Ostatni zwiastun Epizodu IX, jak dla mnie, jest naprawdę bardzo dobrze zrobiony. Tak od strony technicznej, jak i, dajmy na to, warstwy emocjonalnej. Już śpieszę wyjaśniać. Mianowicie, osobiście bardzo cenię sobie w jakichkolwiek zapowiedziach filmowych, gdy nie zdradzają za dużo. Warto, by pozostawiały po sobie jakieś pytania bez odpowiedzi, a już na pewno, by nie pozostawiały po sobie poczucia, że nie ma już po co iść na film, bo cała fabuła już została nakreślona. Z zadowoleniem stwierdzam, że zwiastun Skywalker. Odrodzenie pod tym względem wypada znakomicie. O co tak naprawdę chodzi z tym powrotem Palpatine’a? Skąd flota starych imperialnych Gwiezdnych Niszczycieli? Dlaczego pewien uroczy droid protokolarny wypowiada kwestię, która jako żywo może być interpretowana jako jego pożegnanie? To tylko niektóre z pytań, które rodzą się w głowie po obejrzeniu tego krótkiego materiału.

A teraz jeszcze słów kilka o emocjach, bo i one, rzecz jasna, są. Nostalgia (Lando)? Jest. Poczucie tajemnicy (Palpatine)? Jest. Napięcie przed nadchodzącą wielką bitwą (floty Ruchu Oporu i Najwyższego Porządku/Imperium)? Jest. Euforia na widok starych-nowych twarzy (Rey, Finn, Poe, Kylo)? Jest. A nawet uczucie niedosytu (brak Rycerzy Ren czy Sith Trooperów)? Również jest. No i na koniec nie sposób nie wspomnieć o pięknej muzyce i wzruszającej wypowiedzi C-3PO, które delikatnie przypominają, że to już ostatnia okazja, by „spojrzeć na naszych przyjaciół” na wielkim ekranie. Tak więc nie wzbraniajcie się przed zakupem biletów już teraz, bo z doświadczenia wiem, że może się to okazać nie tak prostym zadaniem, jakby się z początku mogło wydawać…

Ithilnar

Jak na finałowy trailer jest zbyt… epicko. Wszystkiego jest dużo – imperialnej floty, rebelianckich okrętów (chyba wszelkie typy, jakie pojawiły się dotychczas w Sadze), grania na sentymentach… Na mój gust, zbyt dużo. I jak bardzo podobała mi się wcześniejsza zajawka trailera, tak główna zapowiedź wzbudza we mnie niepokój. Napiszę krótko: I have a bad feeling about this…

Nadiru

Kurczę, dałem się złapać na emocjonalny haczyk twórców trailera i rzeczywiście na końcu zakręciła mi się łezka w oku. Oczywiście nie jestem na tyle naiwny, by sądzić, że Epizod IX będzie w jakikolwiek sensowny sposób kończył sagę, która już miała swój właściwy koniec i nie potrzebuje drugiego „naprawdę ostatecznego końca”, ale wciąż oczekuję dobrego finału trylogii. Trailer jest epicki, nie uważam, że za bardzo – taka rola trailera, wiadomo – natomiast trochę się obawiam tego, co Cathia, czyli kolejnej powtórki z Epizodu VI. Nawet Gwiazda Śmierci jest ta sama, a i Palpatine rzekomo wraca… Tak czy inaczej, ostateczna zapowiedź ostatecznego epizodu w moim wypadku zrobiła swoje i czekam na 18 grudnia bardziej, niż dotąd (o ile to w ogóle możliwe).

Vidar

Trailer mi się podobał, jest –  jak przedmówcy pisali – epicki. Ale… nie ma tego, co zrobiły mi ostateczny zwiastun Ostatniego Jedi czy Przebudzenia, potrzeby powrotu i wielkiego „wow”. Wiele elementów zaliczę na plus, przede wszystkim scenę z 3PO, wielką flotę niszczycieli i smaczki (droid bojowy w tle, flota statków z różnych okresów, kolejne ożywione dzieła McQuarriego…), ale reszta może nie zniechęca ale… po prostu jest OK. Mystery Box w ilościach hurtowych oczywiście obecny (Palpatine na tronie to wizja Mocy czy naprawdę przeżył? Co rozwalili Kylo z Rey, czemu oni współpracowali?) i jestem ciekaw tych odpowiedzi, ale czekam na ten film dużo spokojniej. Jak kiedyś napisałem – żeby naprawdę dobrze domknąć Erę Skywalkerów, musiałby zrobić tonę rzeczy na raz, a to w 155 minut to będzie wybitnie trudne. Trochę szkoda, że nie dostajemy 3 godzin epickiego zakończenia, ale i tak czekam. Na spokojnie. W końcu poprzednie epizody mnie nie zawiodły (czemu – już argumentowałem w moich artykułach poświęconych Sadze), teraz oczekuję przynajmniej „po prostu” odrobiny dobrej zabawy. A że towarzystwo na premierze będę miał świetne, nie mogę się nie cieszyć na tę premierę.

Dark Dragon

Trailer poruszył mnie do głębi. Grał na emocjach i na nostalgii. Muzyka była idealnie dopasowana, a teksty wyrwane z kontekstu trafiały w punkt. Więcej starych konceptów Ralpha przywrócono do życia (tron!). Bitwa w kosmosie wydaje się przybierać niespotkany dotąd rozmiar i widać wiele znajomych pojazdów („Duch”!). A co z Vaderem? Co z Palpim? Tyle pytań, na które odpowiedzi być może poznamy w grudniu. Ja jestem zachwycony, bilety kupiłem tradycyjnie na prepremierę, wróciłem nawet do oglądania Ruchu Oporu i nawet zamówiłem kilka pozycji z Journey to the Rise of Skywalker (już czytam Spark of the Resistance).

Spotkaj się z nami na Facebooku!