Sithiańskie artefakty

Samodzielnie trudno jest być naprawdę potężnym ogrom pracy, cierpliwości i umiejętności, jakie trzeba w to włożyć przytłacza niejednego, a jeszcze liczniejszym po prostu nie chce się zaczynać wszystkiego od zera. Zatem nie ma nic wstydliwego w szukaniu pomocy, poza tym, że pomoc nie może pochodzić od nikogo żywego. Po co dzielić się władzą, prawda? Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest skorzystanie z jednego z kilkuset artefaktów o rozmaitych właściwościach, które w ten czy inny sposób wzmocnią Twoje talenty lub ułatwią zaspokojenie ambicji. Przyjrzyjmy się niektórym z popularniejszych sithańskich artefaktów.

Ostrze Ajunta Palla

Pod koniec Stuletniej Ciemności wygnani Jedi osiedlili się na Korribanie, a jednym z nich był Ajunta Pall. W tym mrocznym wojowniku nietypowe było to, że zamiast miecza świetlnego używał (mniej więcej) zwykłego miecza o dwóch ostrzach. Jakby się zastanowić, to wcale nie był to aż tak dziwny pomysł używane wówczas ogniwa zasilające do mieczy świetlnych były strasznie niepraktyczne. Tak czy owak, mówiło się, że miecz stanowił źródło mrocznej siły, która ostatecznie przyczyniła się do upadku Palla. Gdy Sith kopnął w kalendarz, został pochowany w Dolinie Mrocznych Lordów, a u jego boku złożono ostrze. Pall jako zjawa nie mógł w spokoju zjednoczyć się Mocą, za co obwiniał własną broń i z biegiem lat czuł do niej coraz większą nienawiść. Jednak po blisko trzech tysiącleciach męczarni, do grobowca Palla przybył Revan. Cierpiący na zanik pamięci bohater zabrał ze sobą ostrze oraz w ten czy inny sposób odesłał zjawę Palla w zaświaty. Co stało się z samym mieczem, nie wiadomo.


Loch Lorda Dreypy

Naszpikowane elektroniką czarne pudło pokryte od wewnątrz czymś na kształt kryształów miało być „prezentem”, jaki Lord Dreypa skonstruował dla Karnessa Muura około sześć tysięcy lat przed bitwą o Yavin. Trumienka stanowiła wyjątkową silną komorę hibernacyjną, umożliwiającą zawieszenie czynności życiowych na całe tysiąclecia. Efekt był tak przekonujący, że zamkniętej w nim osoby nie dało się wykryć żadnym typem skanera ani poprzez Moc. Z lochu skorzystała między innymi Celeste Morne, która spędziła w nim blisko czterdzieści wieków, powstrzymując tym samym działanie talizmanu Muura, którego była nosicielką. Krynda Draay również została umieszczona w podobnym urządzeniu, które przez pewien czas powstrzymywało ją od zbliżającej się śmierci. Loch miał jednak pewne gorsze strony rozpadał się, gdy użytkownik go opuszczał, a ponadto stanowił swego rodzaju komorę tortur. Tak więc, jeśli chcesz przenieść się o jakiś czas do przodu, polecam raczej zamrażanie karbonitowe.

Berło Marki Ragnosa

Ta wyjątkowo solidna pochwa na miecz posiadała ciekawą właściwość wysysania i przechowywania ogromnych zapasów Mocy. Zmagazynowaną energię można było wykorzystać do wytworzenia potężnej niszczącej wiązki lub przenieść do ciał żywych istot, obdarzając lub wzmacniając ich wrażliwość na Moc. Berło zostało wykorzystane przez Tavion Axmis w celu wykradnięcia Mocy z kilku miejsc w galaktyce, takich jak świątynia Exara Kuna na Yavinie IV, czy jaskinia na Dagobah, z zamiarem wskrzeszenia pierwotnego właściciela berła. Jednak kiedy (prawie) wszystko szło zgodnie z jej planem, akurat napatoczył się małolat z mieczem świetlnym i wszystko popsuł. Jaden Korr, bo o nim mowa, po wygranym pojedynku z Axemis a jakże! zniszczył berło.

Rękawice Marki Ragnosa

Skoro już jesteśmy przy Ragnosie, warto też wspomnieć o jego rękawicach. Nasączone Ciemną Stroną Mocy okrycie na dłonie wzmacniało tężyznę noszącą je osoby, ale pod warunkiem że był z niego niezły skurczybyk. Rękawice po śmierci Ragnosa, leżały sobie grzecznie obok zwłok swego właściciela na Korribanie, gdy po około dwóch tysiącach lat odnalazł je pozbawiony pamięci Revan. Nie wiadomo, czy pozostawił je na swoim miejscu, oddał pod opiekę Zakonu Jedi czy też wykorzystał w jakiś inny sposób. Ech, te hieny cmentarne…

Talizman Karnessa Muura

Ta pozłacana brosza w kształcie skorpiona to zdecydowanie marzenie niejednego jubilera, a także jeden z najmniej przydatnych artefaktów, jakie istnieją. Niby oferuje fajną umiejętność zamieniania wszystkich w ślepo posłuszne rakgule, ale na tym kończą się jego mocne strony. Pomijając fakt, że tworzysz armię niewolników gotowych pożreć się nawzajem, jak tylko przestaniesz za nich myśleć, to jeszcze jesteś skazany na wieczne wysłuchiwanie paplaniny od dawna nieżywego Lorda Sithów o tym, jak by to było świetnie, jakbyście połączyli siły. Należy też pamiętać, że jeśli talizman uzna, że nie nadajesz się na nosiciela, najpewniej zajdzie sobie kogoś odpowiedniejszego. I zrobi to w momencie, gdy będziesz otoczony stadem rakguli, nad którymi nagle stracisz kontrolę. Po tym, jak talizman przeleżał kilka lat w tarisjańskim Podmieście, został odnaleziony przez mandaloriańskiego naukowca Pulsiphera, który szybko go stracił na rzecz Jedi Celeste Morne. Po kilku tysiącach lat artefakt trafił też do Cade Skywalkera i to właśnie on przyczynił się do jego ostatecznego zniszczenia.

Maska Dartha Nihilusa

Złowieszcza maska zakrywająca twarz Pana Głodu stanowiła nierozłączną część jego zbroi, do której Mroczny Lord częściowo przelał swoją świadomość. Poza faktem, że Nihilusa można uznać za jednego z Sithów, który zapoczątkowali zwyczaj zasłaniania całej twarzy, w samej masce nie było nic nadzwyczajnego do czasu śmierci jej właściciela. Wówczas można było doszukać się w niej właściwości wzmacniania wrażliwości na Moc noszącego, co jednak wiązało się z coraz większym pragnieniem zwiększania własnej potęgi, które w ostateczności mogło prowadzić do samozniszczenia. Po śmierci Nihilusa maska trafiła w ręcę Meetry Surik. Już sam fakt jej posiadania, zwiększył potencjał Mocy Wygnanej Jedi, ale nie wiadomo, czy zdążyła ona odczuć związane z tym nieprzyjemności. Nie wiadomo też, co działo się z artefaktem przez następne tysiąclecia, choć krążyły plotki, że znajduje się w zbrojach grupy przemytniczej Wavelength Gale.

Korona Zachodzącego Słońca

Paradne nakrycie głowy stworzone przez proroka ciemnej strony Cronala przy pomocy alchemii Sithów, umożliwiało mu kontrolowanie topiskały i żyjących w niej topniaków. Shadowspawn stworzył również kilkadziesiąt Mrocznych Koron, które zakładał swoim Pionkom, wstrzykując im do mózgu topiskałę. Korony miały za zadanie skupić Moc noszącej ją osoby, a co za tym idzie umożliwić Cronalowi przejęcie kontroli nad swoim sługą Można więc powiedzieć, że sprzęt jest całkiem przydatny, jeśli nie jesteś Pionkiem tracisz wówczas wolną wolę, a proces pionkowania jest podobno bardzo bolesny. Istnieje jeszcze jedna trudność w zdobyciu tego artefaktu wszystkie egzemplarze koron zostały zniszczone w bitwie o Mindor.

Rękawica Elcho Kressha

Elcho raczej nie należy do zbyt znanych osobistości, ale coś mi się widzi, że nie miał łatwego życia. Ukryty przez własnego ojca w jednym z odległych systemów gwiezdnych, odcięty od cywilizowanych wygód (jak choćby porządny pedicure, jaki sprawiał sobie tatuś patrz niżej) był zmuszany do zaspokajania jego wybujałych ambicji związanych oczywiście z podbojem Republiki. Jak by tego było mało, Ludo skonstruował dla syna rękawicę, dzięki której stawał się nietykalny w dosłownym tego słowa znaczeniu. Można się zatem spodziewać, że z Elcho wyrósł niezły troll. Bo jakże mogło być inaczej, jeśli nikt nie mógł mu przyłożyć bez jego zgody. Młokos najwyraźniej miał też smykałkę do interesów, gdyż jego plan skupiał się na umowach z organizacjami niezadowolonymi z panującego w galaktyce systemu politycznego. Genialny plan wziął jednak w łeb w przededniu ataku, kiedy Elcho zmarł na balu zwycięstwa poprzez zatrucie alkoholem. Tak czy owak, do ataku nie doszło, kontrakty Elcho zostały rozwiązane, a jego rękawica po latach trafiła do upadłego padawana Haazena.

Hełm Dathki Grauscha

W odróżnieniu od większości artefaktów, ten został dogłębnie zbadany. Według obserwacji Jedi, hełm poprzez Moc wydziela emanację klasy D, zwiększając umiejętności noszącego na poziomie szóstym i ósmym, a ponadto powoduje zaburzenia atmosferyczne na obszarze około 40 kilometrów kwadratowych. Taki pseudonaukowy bełkot z pewnością ułatwia zrozumienie, do czego służy ta czapka, zatem nie ma sensu dalszego rozwodzenia się nad jego zastosowaniem. Ale tak po ludzku, to gdy w pobliżu znajduje się ten ekscentryczny kapelusz, to spodziewajcie się nagłych, szybkich i dość ekstremalnych zmian pogody. Hełm Grauscha można było odnaleźć w Sanktuarium Wychwalanego na Odrynie, gdzie został zniszczony wraz z całym ośrodkiem w roku 3963 BBY.

Zestaw do pedicure Ludo Kressha

Niewątpliwie jest to jeden z najpotężniejszych i najbardziej tajemniczych sithańskich artefaktów, jakie istnieją wystarczy przeczytać jego mroczną nazwę, by wpaść w przerażenie. Istnieje teoria, jakoby starożytny Lord Sithów skonstruował to urządzenie po tym, jak jedna z jego niewolnic, Seelah Korsin, nie zdołała powstrzymać infekcji, jaka wdała się w jego stopę. Wściekły władca wymordował za to całą rodzinę nieudolnej służki. Z biegiem lat zestaw trafił do zbiorów Przymierza Jedi, tajnej organizacji dbającej o to, by Sithowie zniknęli raz na zawsze, zamknięto go w żywicy neutralizującej, aby powstrzymać związane z nim potencjalne zagrożenie. Wyobrażacie sobie, co by było, gdyby trafił w niepowołane ręce? Władca pradawnego artefaktu, posiadający nieskazitelne paznokcie… Brr.

A morał jest z tego jest taki: gdy zamarzysz o sithańskim artefakcie, to lepiej się pośpiesz z jego poszukiwaniami jeśli Jedi odkryją go pierwsi, to w najbliższym czasie jego status zmieni się na „zniszczony” lub ewentualnie „zaginiony”. Może jednak bardziej opłaca się zbudować imperium o własnych siłach?

Spotkaj się z nami na Facebooku!