Za czym tęsknimy w grach i filmach?

W uniwersum Star Wars łatwo zauważyć pewną dychotomię. Mamy środki papierowe, czyli książki i komiksy oraz audiowizualne, czyli gry, filmy i seriale. Z oczywistych względów ta pierwsza kategoria jest dużo bogatsza, wiele wydarzeń i postaci, które fani wspominają najcieplej, nigdy nie wyszło poza kartki. Wiele jest wśród nich elementów, które aż proszą się o przeniesienie do tej drugiej kategorii. Postanowiłem przedstawić te, którym w mojej opinii najbardziej by się to przydało.

Stare, dobre czasy

Statki kosmiczne na cumach. Miecze świetlne na kablu podłączonym do zasilacza. Anachroniczne miecze świetlne i topory. Zasilane Mocą wibroostrza. Prymitywne pojazdy, zupełnie nie przypominające filmowych. Może ludzie niebędący fanami Gwiezdnej Sagi czuliby się nieco zagubieni obcym wyglądem świata przedstawionego (dlatego też najpewniej jest to temat unikany przez korporację George’a Lucasa), ale na pewno film lub gra osadzony w takich realiach byłby przyjemną odskocznią od typowych Gwiezdnych wojen i klimatycznie przypadłby do gustu wielu fanom nie tylko dotychczasowego Expanded Universe, ale i miłośnikom bardziej nietypowego sci-fi i space fantasy.

Bardziej mroczna i przerażająca strona Galaktyki

Twórcy książek i komiksów bez problemu skupiali się na brutalniejszej stronie mniej powszechnie uczęszczanych rejonów galaktyki, syndykatów przestępczych i totalitarnych państw. Narkomani cierpiący z powodu przedawkowania toksycznych substancji, więźniowie konający z głodu w więzieniach, okrutne tortury i egzekucje oraz smutny los wyzyskiwanych niewolników to częste tematy rysowanych opowieści. Gdyby nie prorodzinna polityka Lucasa, nic nie stałoby na przeszkodzie, by wykreować w świecie Star Wars rzeczywistość porównywalną pod względem treści choćby do sagi Fallout. Mam nadzieję, że 1313 da przynajmniej w połowie tak mroczny obraz naciemniejszych rejonów wszechświata Gwiezdnych wojen, jak ten, który od dawna pragnę ujrzeć.


Wielkie bitwy kosmiczne

Powiedzmy sobie szczerze, do dziś jeśli nawet w grze lub filmie przedstawiona była wielka bitwa kosmiczna, danie główne pozostawało poza naszym zasięgiem. Zarówno Bitwa o Endor z Epizodu VI, jak i Bitwa o Coruscant z Epizodu III były potraktowane po macoszemu i skupiały się na głównych bohaterach. Nawet Empire at War, które najbardziej zbliżyło się pod tym względem do ideału, cierpiało przez ograniczenie ilości dopuszczalnych na polu bitwy jednostek (i ze względu na konieczność zachowania balansu, osłabionych niszczycieli). A gdyby tak ukazać ją całą, składającą się z setek ogromnych statków i krążących wokół nich malutkich myśliwców? Pokazać jej chaos, tysiące migających naraz wystrzałów turbolasera, eksplozje, dramatyczne decyzje na mostkach statków flagowych… Współczesna technologia bez problemu udźwignęłaby ciężar takiego widowiska, na co więc czekać?

Najpotężniejsze techniki Mocy

Bomba myśli. Macki przerywające więzy materii. Halucynacje. Potworne burze. Pola energii pochłaniające całe floty. Przyzywanie dziwnych istot. Wystrzały energii czystej Jasnej Strony, która może rozbroić użytkownika Ciemnej Strony i oczyścić okolicę z przejawów jej działania. To wszystko było opisane i przedstawione na kartach komiksowych, ale pełny potencjał tych najpotężniejszych zdolności uwolnić może dopiero gra wideo. Czekam, aż ktoś wpadnie na pomysł stworzenia The Force Unleashed III w nowych realiach i z nowymi bohaterami, które pozwoli wcielić się nie w czołg wykorzystujący najprymitywniejsze techniki, a w pełni wyszkolonego, doświadczonego mistrza Jedi lub Sithów.

Wojna z Yuuzhan Vongami

Wydarzenie, które zjednoczyło dotychczasowych wrogów przeciw najeźdźcy z innej galaktyki. Niesamowite, organiczne statki kosmiczne i machiny wojenne okrutnych, sadystycznych najeźdźców, wobec których bezradnymi zdawali się być nawet Jedi. Najbardziej dramatyczna i najtrudniejsza wojna w historii galaktyki przedstawiona była do tej pory tylko na kartkach papieru, a taki temat jest przecież wymarzony dla twórców kolejnych gier wideo w świecie Star Wars lub nawet krótkometrażowej produkcji filmowej. Drapieżni, wyjęci żywcem z najgorszych koszmarów najeźdźcy kontra ledwo radząca sobie armia zjednoczonej galaktyki. Dramat ludzi, trudne decyzje polityków chcących ratować jak najwięcej istnień. Trzymam kciuki, że ktoś wreszcie wpadnie na ten niby trywialny pomysł ożywienia Vongów.

Spotkaj się z nami na Facebooku!