5 najciekawszych broni w „Star Wars”

Każda wojna to pretekst dla różnych sił militarnych, by prezentować różne nowatorskie, niekiedy straszliwe rodzaje narzędzi do uśmiercania tych po drugiej stronie pola bitewnego. Tym bardziej w Gwiezdnych wojnach, świecie z definicji pełnym konfliktów na mniejszą lub większą skalę, z nielicznymi w pełni spokojnymi okresami mamy do czynienia z całym szeregiem niesamowitych broni. Poniżej zestawię pięć broni, które wywarły na mnie największe wrażenie.

5. Ssi-ruuviański Miotacz Jonowy

Broń, która zadebiutowała Pakcie na Bakurze. Jako jedyna na tej liście nie służy zabijaniu (choć można było zginąć jej wystrzałem skierowanym z bliska w głowę), a osłabieniu, otumanieniu lub obezwładnieniu ofiary, nawet na kilka godzin. Co jednak czyni tę stworzoną na podstawie środka znieczulającego broń naprawdę wyjątkową? Wprawnie użyta, mogła przebić się przez większość energetycznych zasłon, tarcz czy pancerzy, czyniąc bezużytecznymi w unikaniu kontaktu z wiązką obezwładniającą nawet miecze świetlne. Właśnie dzięki tej właściwości była wykorzystywana przez Ssi-Ruuk jako podstawowa broń, dzięki której siły witalne obezwładnionego delikwenta mogli (przy użyciu opracowanej przez siebie technologii) wykorzystać jako źródło zasilania dla jednej ze swoich maszyn.


4. Disruptor

Pamiętacie snajperkę z Jedi Knight 2: Jedi Outcast? Miała taką fajną opcję, że po przytrzymaniu dłużej spustu umożliwiała przemienienie celu w kupkę popiołu. Była ona oparta właśnie na technologii disruptora. Zużywając znacznie więcej energii oraz załadowanego do broni gazu niż konwencjonalne blastery, disruptory tworzyły potężną, ale niestabilną i dużo trudniejszą do opanowania przez osobę obsługującą broń wiązkę energii. Wiązka ta, choć nie mogła być wystrzeliwana na tak duży dystans, jak wystrzał blastera, była zdolna zaburzyć więzy molekularne celu. A w wypadku większych giwer, jak już wspomniałem- nawet w kilka sekund spalić cały żywy organizm, nie zostawiając żadnych śladów poza kupką popiołu. Nic dziwnego, że wiele planet zakazało ich posiadania, nawet pod groźbą kary śmierci.

3. Amphistaffy

Yuuzhan Vongowie nie byli pod szczególnym wrażeniem zdolności Jedi. Po pierwsze, byli biologicznie odporni na Moc, więc fala, którą rycerz mógł wyrwać drzewo z korzeniami na Vongu nie robiła szczeólnego wrażenia. Po drugie, mieli Amphistaffy. Zmodyfikowane genetycznie wężowate istoty, które na życzenie zmieniały się w dzidy, miecze lub bicze, zdolne wytrzymać nawet napór miecza świetlnego. No i potrafiły też wystrzelić zabójczy jad, którym natychmiast oślepiały ofiarę i zapewniały jej długą, ogromnie bolesną agonię. Nie da się ukryć, że broń ta skupia wszystkie najgorsze koszmary każdego członka Zakonu Jedi skondensowane w jednej, niewielkiej istocie.

2. Miecze świetlne i pochodne

To niestety banalne, ale nie mogłem znaleźć w sobie jednego powodu, dla którego miałbym pominąć tę kategorię. W końcu bazujące na zatrzymanych w polu siłowym ostrzach czystej plazmy oręże to nie tylko najbardziej oryginalna i efektowna broń ze świata Star Wars, ale i ich najbardziej rozpoznawalny znak firmowy. To fenomen, który wykracza poza sam świat Odległej Galaktyki i funkcjonuje w świadomości nawet osób, które miały słaby (a nawet zerowy!) kontakt z elementami naszego ulubionego uniwersum. Na koniec, powiedzmy sobie szczerze. Czy jest jakaś osoba, która po kontakcie choćby z krótkim klipem prezentującym starcie posiadaczy mieczy świetlnych nie zapragnęła posiadania go?

1. Moc

Jako zagorzałemu wielbicielowi Zakonu Jedi i wszystkiego, co z nim związane ciężko mi było umieścić właśnie ją na pierwszym miejscu. Ale nie oszukujmy się, ciemny Jedi Desann miał sporo racji twierdząc, że Moc może być postrzegana przede wszystkim jako broń, dająca moc wartym jej przyjęcia. Bo czymże innym jest większość najpopularniejszych jej manifestacji, jak nie narzędziem ofensywnym? Wystrzały energii obalające lub posyłające w powietrze przeciwników. Wyładowania elektryczne. Wysysanie energii życiowej. Dominacja umysłu ofiary i kompletne podporządkowanie jej swojej woli. Duszenie, przygniatanie, wywołanie ataku serca. Przwoływanie macek przerywających więzy materii. Kontrola nad pogodą. Eksplozja, która w wielkiej bańce potrafi uwięzić dusze wszystkich swych ofiar na tysiąclecia. Tworzenie wyrw w czasoprzestrzeni zdolnych do wchłaniania całych flot. Przywoływanie istot Uwalnianie czystej energii Jasnej Strony, by zgładzić elementy Ciemnej. Bez dwóch zdań, potęga jakiegokolwiek urządzenia opisanego powyżej nie może nawet się równać potędze Mocy.

Spotkaj się z nami na Facebooku!