Rzecz o rasie Yody…

Yoda zawsze był lubianą postacią. Siedemdziesięciocentymetrowy staruszek, który pomimo dziewięćsetki na karku wciąż był na chodzie, już od momentu swojego debiutu w Imperium kontratakuje uchodził za cholernie mądrego, ale też lekko szurniętego i całkiem tajemniczego gościa. Z czasem postać sędziwego mistrza znacznie rozwinięto – przybliżono jego filozofię, umiejętności, szczegółowo przedstawiono jego życiorys z czasów bezpośrednio poprzedzających powstanie Imperium, a mimo to związana z nim jest pewna nierozwiązana do dziś zagadka gwiezdnowojennego uniwersum – jego rasa. Temat tabu nie poruszany w niemal żadnym z oficjalnych źródeł niegdyś stanowił temat licznych fanowskich dyskusji, podczas gdy dzisiaj jest już trochę zapomniany. Postanowiłem jednak przedstawić Wam kilka teorii odnośnie tego długowiecznego gatunku.

Na początek przedstawmy się. O Yodzie nie trzeba wiele mówić – jestem pewien, że każdy doskonale zna tego knypka, a i w dalszej części artykułu parę razy do niego wrócimy. Trzeba jednak pamiętać, że za jego czasów żyła również inna przedstawicielka jego rasy – Yaddle. Warto dodać, że początkowo miała być dużo młodszym Yodą, a dopiero później utworzono z niej odrębną postać. Mistrzyni Jedi w epoce upadku Republiki liczyła sobie około czterystu lat i, jak na standardy swojej rasy, była stosunkowo młoda, wykazywała się jednak olbrzymią zręcznością, inteligencją oraz wrażliwością na Moc. Podobnymi cechami charakteryzował się również Mistrz Oteg – republikański admirał z czasów Zimnej Wojny i kolejny przedstawiciel rasy Yody. Również on był członkiem Zakonu Jedi i możnaby zaryzykować stwierdzenie, że także mógł się pochwalić nielichą ilością midichlorianów we krwi. Nie zapominajmy również o mistrzu Vandarze Tokare, jedynym z nich, który umiał się prawidłowo wysławiać. Mędrzec żył w czasach Wojen Mandaloriańskich i był nieformalnym przywódcą dantooińskiej enklawy Jedi. W swoim życiu miał styczność miedzy innymi z Zayne’em Carrickiem, pozbawionym pamięci Revanem a także z Darthem Nihilusem, choć spotkanie z tym ostatnim było raczej niebezpośrednie i nie skończyło się dla Mistrza Jedi najlepiej.

Ktoś jeszcze? Ano, przypomnijmy sobie ruusański monument upamiętniający poległych w kampanii zbrojnej, która miała niegdyś miejsce na tej planecie. Jaskinie, w których doszło do wybuchu bomby myślowej i śmierci niemal wszystkich Sithów oraz dokładnie stu wojowników Armii Światła, jakiś czas później przemianowano na Dolinę Jedi, a w jej wnętrzu wzniesiono imponujące pomniki. Ściany pokryto olbrzymami płaskorzeźbami, na których wyraźnie można dostrzec przedstawiciela rasy Yody. Niewykluczone, że był on jednym z tych, których Lord Hoth zabrał ze sobą na tamtą stronę.


Warto też wspomnieć o postaciach oficjalnie uznanych za niekanoniczne. Mowa tutaj o Rycerzu Jedi Minchu, który w czasach poprzedzających upadek Republiki wsławił się pojedynkiem na Dagobah, w którym to pokonał przywódcę sekty Bpfasshi, czego pośrednim skutkiem było powstanie na bagiennej planecie silnego skupiska Ciemnej Strony Mocy. Ciekawe, dlaczego w późniejszych latach Yoda przypisywał pokonanie Mrocznego Jedi sobie…

Jeśli chodzi o postacie oficjalnie nieistniejące w świecie SW, w krótkim komiksie Dzieci Mocy na jednym z kadrów można łatwo dostrzec niemowlę do złudzenia przypominające przedstawiciela rasy Yody. Aż szkoda, że komiks jest uznawany za niekanoniczny, gdyż na podstawie tego jednego obrazka można by wysnuć kilka wcale ciekawych teorii.

Ale dosyć o pojedynczych postaciach. Jedno z ogólnych pytań, zadawanych w przypadku tej rasy, dotyczy jej pochodzenia. Jako punkt odniesienia wykorzystajmy teorie znanego skądinąd SuperShadowa. W okresie swojej największej świetności, ów niesławny fan przedstawił pozornie oficjalne dane dotyczące postaci Mistrza Yody, miedzy innymi jego pełne nazwisko, dokładny wiek oraz mało istotne szczegóły odnośnie jego narodzin. Według SuperShadowa, Yoda D’Kana miał być pochodzącym z planety Grentarik przedstawicielem rasy Whill, co przez pewien czas uznawano nawet za fakt. Dzisiaj jednak powszechnie wiadomo, ile warte są te informację, a gdyby jeszcze ktoś miał wątpliwości, to dodam, że Grentarik nie pojawia się w absolutnie żadnym oficjalnym źródle, co jest wystarczającym dowodem na to, że w świecie Star Wars taka planeta (przynajmniej na chwilę obecną) nie istnieje. Jeśli jednak chodzi o wspomnianą nazwę rasy, sprawa jest znacznie ciekawsza. Oczywiście, teorię SuperShadowa szybko obalono, ale w późniejszych latach nazwą Whill oficjalnie zaczęto określać starożytny zakon użytkowników Mocy, który jako pierwszy odkrył sposób aby powrócić z otchłani Mocy i tutaj kończą się kanoniczne informacje na jego temat. Całkiem prawdopodobnym wydaje się jednak, że Qui-Gon Jinn, znany z tego, że zdołał „zmartwychwstać” jako swoista zjawa Mocy, był choć w niewielkim stopniu zaznajomiony z naukami bractwa Whill. Możliwe też, że SuperShadow miał odrobinę racji i że Whill było faktycznie organizacją utworzoną przez przedstawicieli rasy Yody.

W tym miejscu warto wspomnieć o pewnej grze karcianej, która swego czasu została anulowana przez LucasArts. Nieoficjalnym powodem tej decyzji miał być fakt, że twórcy postanowili uchylić nieco rąbka tajemnicy na temat wiadomej rasy. Konkretnie chodzi tutaj o przedstawioną powyżej ilustrację. Nie posiada ona oficjalnego opisu, a to pozostawia olbrzymie pole do interpretacji. Niewykluczone, że obrazek przedstawia właśnie bractwo Whill. Jeśli tak jest w istocie, mógłby by to być jeden z powodów fascynacji, jaką przejawiał Yoda względem tego, co osiągnął Qui-Gon. Możliwe, że zdawał sobie sprawę z umiejętności, jakie niegdyś opanował jego gatunek oraz wierzył, że Jinn pomoże mu ją posiąść. Dlaczego jednak nie nauczył się jej wcześniej? Jednym z możliwych wyjaśnień jest to, że nauki Whill z czasem zostały zapomniane. Nie jest tajemnicą, że rasa Yody to bardzo rzadko spotykany gatunek i możliwe, że z biegiem lat po prostu zabrakło tych, którzy mogliby przekazywać wiedzę późniejszym pokoleniom. Idąc dalej, można zaryzykować stwierdzenie, że rasa Yody w czasach upadku Republiki była bliska wyginięcia. Powodów może być wiele – zaraza, wojna, zmiany klimatu lub inna katastrofa. Możliwe też, że rasa Yody zaczęła postępować podobnie jak niegdyś Huttowie, którzy ze względu na swoją długowieczność zaprzestali naturalnej reprodukcji.

Jednak ślimakopodobni obcy chyba lepiej przystosowali się do życia w galaktyce. Podczas gdy można było ich spotkać na każdej planecie, przedstawicieli rasy Yody można było ze świecą szukać. Jakkolwiek głupio by to brzmiało – najliczniej występowali na Coruscant. Swój dom mieli tu oczywiście Yoda i Yaddle, a także swego czasu Oteg. Co do ich pierwotnego miejsca zamieszkania, nie wiadomo w tej sprawie praktycznie nic. Wspomniana wcześniej planeta Grentarik jest poza wszelkimi domysłami, dlatego w czasach gdy Gwiezdne wojny były jeszcze w powijakach, dość szybko powstało podejrzenie, że rasa Yody wywodzi się z Dagobah. Oczywistym argumentem uzasadniającym tę tezę był fakt, że to właśnie tutaj pierwszy raz zobaczono Yodę. W miarę pojawiania sie kolejnych źródeł, okazało się, że Mistrz Jedi przebywał tutaj na wygnaniu, a planeta jego pochodzenia nigdy nie została ujawniona. Co więcej, źródła mówią, że Yoda nigdy nawet nie wspomniał o swoim pochodzeniu. Kto wie? Może te wspomnienia są tak bolesne, że Mistrz wolałby o nich nie mówić?

Niestety, dotychczas Lucas z uporem maniaka nie pozwalał gwiezdnowojennym autorom wykorzystywać potencjału drzemiącego w rasie Yody. Jednym z niewielu materiałów na jej temat jest wspomniana już ilustracja. Widzimy na niej kilku zaskakująco podobnych do Yody obcych, najwyraźniej odprawiających rytuał religijny. Centralną cześć obrazka zajmuje wizerunek bóstwa lub patrona, przed którym w obłokach Mocy unosi się ktoś, kogo dla ułatwienia nazwiemy najwyższym kapłanem. Jest to doskonały trop związany z wrażliwością rasy Yody na Moc. Kapłan na ilustracji promienieje bladym światłem, które najintensywniej wydobywa się z trzymanej przez niego laski z osadzonym weń kamieniem. Może jest to berło podobne do tego jakiego używał Darth Andeddu? Może rasa Yody, podobnie jak Kel Dorowie, od wieków zdawała sobie sprawę z istnienia kosmicznej siły i traktowała ją jako coś więcej niż bóstwo? Może lata wierzeń i treningów, podobnie jak u Togrutan, rozwinęły w nich naturalną wrażliwość na działanie Mocy?

Tę teorię zdaje się potwierdzać fakt, że wszyscy znani przedstawiciele rasy Yody byli członkami Zakonu Jedi. Wyłączając mistrza Vendara Takore oraz Otega, również wszyscy posługiwali się galaktycznym wspólnym o wybitnie niepoprawnej składni. Ten temat był juz wielokrotnie analizowany przez fanów, a najpopularniejszym wyjaśnieniem jest „oni po prostu tacy są”. Przypadek Tokare i Otega miałby być wówczas zwykłym błędem twórców. Inna ciekawa teoria mówi też, że nietypowy sposób wysławiania się to rodzaj perswazji Mocą, opracowany w czasach Starej Republiki, ale w okresie, gdy ani Tokare, ani Oteg nie mieliby okazji jego opanowania. Być może to jeden z dawnych sekretów ich rasy, który później na nowo odkryto i zazdrośnie strzeżono?

Nie zapominajmy o atrybutach fizycznych tej rasy. Tym najbardziej rzucającym się w oczy jest niski wzrost, równoważony przez olbrzymią sprawność. Ewolucja mogła wyposażyć rasę Yody w te cechy z różnych powodów, na przykład jako formę obrony przed drapieżnikami. Z drugiej jednak strony, przedstawiciele tego gatunku posiadają krótkie ostre zęby charakterystyczne dla mięsożerców oraz mocne paznokcie, stanowiące być może pamiątkę po pazurach, zatem o wiele bardziej prawdopodobne, że gatunek ten wywodzi się od drapieżników. Ogólny wygląd rasy wskazywałby, że ich przodkami były gady lub płazy, a fandom skłania się zdecydowanie w stronę tej drugiej opcji. Sam Lucas zażartował kiedyś, że Yoda jest żabą. Ciekawym szczegółem jest również kształt stóp Yody. W wielu źródłach jest on przedstawiany w różny sposób, ale niemal zawsze przywodzi na myśl ptaki, co może wskazywać na pewne z nimi pokrewieństwo.

A skoro o pokrewieństwie mowa, koniecznie trzeba wspomnieć o innej gwiezdnowojennej rasie. Lannicy, do których zaliczał się między innymi Mistrz Jedi Even Piell, przez fanów są często postrzegani jako bliscy krewni rasy Yody. Wskazuje się tutaj na występujący u obu gatunków niski wzrost i olbrzymie uszy. Liczne różnice tłumaczy się rozwojem obu ras w innych częściach galaktyki i odmienną ewolucją. W świecie SW nie byłoby to nic niezwykłego. Elominowie, na ten przykład, są gatunkiem wywodzącym się bezpośrednio od Zabraków, którzy osiedli się niegdyś na planecie Elom. Po kilku wiekach różnice między obiema rasami stały się nadzwyczaj wyraźne, a nawet pojawiły się teorie podważające pokrewieństwo obu gatunków. Jednak rasa Yody prawdopodobnie nie wyewoluowała od Lanników, którzy przez bardzo długi czas nie potrafili opuścić swojej rodzinnej planety, a co za tym idzie, nie mogli zakładać kolonii. Szansa, że są w jakiś sposób spokrewnieni z rasą Yody, jest zatem dość niewielka.

Jak widać, informacji o rasie Yody faktycznie nie ma zbyt wiele, a większość z nich to w rzeczywistości jedynie teorie nie znajdujące pokrycia w kanonicznych źródłach. Tajemnica, jaką Lucas otoczył ten gatunek, budzi jednak ciekawość. Niewykluczone, że planowany jest jakiś ściśle tajny projekt mający co nieco wyjaśnić, ale osobiście chyba wolałbym, aby zostało tak jak jest. Jest mnóstwo gwiezdnowojennych gatunków, o których możnaby napisać pracę magisterską z biologii, więc może lepiej, aby istniał przynajmniej jeden, na którego temat ledwo można stworzyć krótki artykuł.

Spotkaj się z nami na Facebooku!