„Battlefront II” – rozbudzone nadzieje i wielkie obawy

W tym roku czekałem tylko na dwie informacje ze Star Wars Celebration. Pierwsza, to oczywiście więcej szczegółów odnośnie The Last Jedi. Druga to więcej wiadomości na temat Star Wars Battlefront II. W przeciwieństwie do wielu fanów, patrzę bowiem z nadzieją na nadchodzącą grę w uniwersum Gwiezdnych wojen.

W poprzedniego Battlefronta, wydanego w listopadzie 2015 roku, nagrałem się co niemiara: konsola pokazuje około 150 godzin w grze. Nadal zresztą grywam, choć oczywiście produkcja ma wady. Bo z tym „pierwszym” Battlefrontem jest kłopot. Pięknie wykonana gra, która naprawdę oddaje wrażenie „bycia w Star Wars” zebrała niezłe oceny od krytyków (około 75/100 na Metacritic), ale gracze nie pozostawili na niej suchej nitki. Ocena poniżej 5 punktów dla produkcji oznacza, że mamy do czynienia z towarem, co tu wiele mówić, słabym. Długo by pisać o powodach takiej a nie innej oceny, ale jedną z najważniejszych przyczyn niskich not jest niewielka ilość zasadniczej treści w tytule. No i pewnie cena, co idzie w parze. Aby mieć wszystko, co gra ma do zaoferowania, trzeba było wydać nienormalną ilość pieniędzy, a i tak rozgrywka szybko stawała się nudna. Prezentacja sequela na tegorocznym Star Wars Celebration przede wszystkim obiecuje, że w najnowszej grze będzie więcej fabuły.


Kilka podstawowych informacji

Nad Battlefrontem II pracują trzy firmy. Poza DICE za najnowszą starwarsową grę odpowiadają także studia Motive i Criterion Games. Interesujące jest zwłaszcza to drugie: są to ludzie odpowiedzialni do tej pory za wyścigówki takie jak niektóre Need For Speed czy Burnout Paradise. To oni także zrobili specjalny minidodatek do Battlefronta z 2015, pozwalający na lot X-wingiem w hełmie VR. Oczywiście liderem wszystkich tych firm jest DICE, które, poza dotychczasowym Battlefrontem odpowiada za serię gier Battlefield, z rewelacyjnym Battlefieldem 1 na czele. Gwiezdnowojenna produkcja ma się pojawić na PC, Xboxie One oraz na PS4, a premiera ma nastąpić 17 listopada 2017 roku. Najprawdopodobniej abonenci usługi EA Access na Xboxie i Origin Access na PC będą mogli zagrać jakiś tydzień wcześniej – w wersji demo, która pewnie zaoferuje mały fragment kampanii i jedną albo dwie mapy w grze multiplayer. EA podobne „dema” oferowało już wcześniej – zarówno w przypadku Battlefronta, jak i Battlefielda 1 czy świetnego Mass Effect Andromeda.

Przede wszystkim single player

Nie można zacząć pisania o Battlefroncie II bez wspomnienia o tym, co było chyba najbardziej wyczekiwane. Najnowsze gwiezdnowojenne dziecko EA ma mieć kampanię single player, która w dodatku będzie opowiadała kanoniczną historię! Nasza przygoda zacznie się na Endorze, kiedy główna bohaterka, Iden Versio (tak, znowu w Star Wars rządzi kobieta!), dowódczyni imperialnego Inferno Squad, obserwuje wybuch drugiej Gwiazdy Śmierci. Jej niedowierzanie zamienia się w nienawiść do Rebeliantów. Bohaterka postanawia pomścić Imperatora i zwalczać wrogów przy każdej możliwej okazji. Niebagatelne znaczenie ma też jej formacja – Inferno Squad to elitarna jednostka komandosów Imperium. Sama Iden pochodzi z planety Vardos, a jak dowiedzieliśmy się podczas prezentacji, planeta ta ma być światem lojalnym wobec Imperium. Jak powiedzieli twórcy, ciekawie będzie zobaczyć planetę nieokupowaną przez Imperium, jak to pokazywano w filmach, ale taką, na której Imperium jest niejako „naturalne”. Ojciec Iden był imperialnym admirałem, a matka – artystką projektującą m. in. imperialne plakaty propagandowe. Więcej o samym Inferno Squad dowiemy się z książki zatytułowanej właśnie Battlefront: Inferno Squad.

Razem z Iden Versio przejdziemy przez ważne wydarzenia wojny i najprawdopodobniej dotrzemy  aż do powstania Najwyższego Porządku. I w zasadzie to wszystko, co wiemy. Należy dodać jeszcze, że za scenariusz odpowiedzialny jest scenarzysta gry Spec Ops: The Line, do dziś chwalonej za mroczną i zaskakującą historię. Nie wiemy, jak wiele czasu trzeba będzie poświęcić, aby ukończyć kampanię, ale patrząc na dotychczasowe gry DICE, należy się spodziewać maksymalnie 12 godzin zabawy.

Ale zabawa tkwi w multiplayerze

Multiplayer był podstawą poprzedniego Battlefronta. W nadchodzącej grze też więcej czasu spędzimy w rozgrywce dla wielu graczy. Co wiemy? Po pierwsze dostępne będą wszystkie trzy ery Gwiezdnych wojen. Zobaczymy zatem bitwy z czasów Wojen Klonów, Oryginalnej Trylogii i z Trylogii Sequeli. Ile dokładnie będzie map i jakich – nie wiemy. Z tego, co widać w trailerze, można wymienić Mos Eisley, bazę Starkiller i Endor, ale pokazano nam szkice koncepcyjne choćby z map na Kamino. Co ciekawe, ma zostać wprowadzony system ról żołnierzy, najpewniej podobny do tego z Battlefieldów. Wojacy mają się uzupełniać tak, że teraz nawet bohater specjalny będzie mógł być pokonany przez zwykłych szeregowców. Co więcej, w czasie gry będziemy mieli możliwość rozwijania zarówno swojego żołnierza, jak i bohatera specjalnego. Jak konkretnie będzie to działało – nie wiadomo, ale zapowiada się ciekawie. Skoro będą role wojaków, to znikną żetony – ale to akurat dobrze. Jacy będą bohaterowie? Jak na razie niewiele nam pokazano. W zajawce dostrzec można było Dartha Maula, Yodę, Rey, Kylo Rena i Luke’a, choć to na pewno nie wszystkie postacie.

Zupełnie osobną kwestią są bitwy w kosmosie. Tak – w kosmosie, a nie nad planetami. Ma być to inaczej przemyślane, niż w poprzedniej grze, choć na symulacyjność rodem ze starych gier pokroju X-Wing vs. TIE-Fighter nie ma co liczyć.

No i na koniec najbardziej chyba enigmatyczna zapowiedź: otóż Battlefront II nie doczeka się przepustki sezonowej. Jak widzimy już w przypadku Battlefielda 1, podejście do dodatków w EA się zmienia. W pierwszowojennej strzelance od DICE wystarczy bowiem, że członek naszego teamu ma wykupiony dodatek, a mapki staną się dostępne także i dla nas, nawet jeśli nie mamy danego dodatku odblokowanego. Brak przepustki sezonowej w Battlefroncie II nie oznacza braku DLC. Jedyne, co wiemy na razie, to zapowiedź, że „pracują nad zaproponowaniem czegoś nowego”.

Podsumowując…

Jak na godzinny panel na Celebration, to na temat samej gry wiemy nadal relatywnie niewiele. Niemniej, mamy jeszcze sporo czasu do premiery, a po drodze imprezę Electronic Arts – EA Play, na której zapewne zobaczymy grywalne demo gwiezdnowojennej strzelanki i więcej materiałów. Nadchodzący Battlefront zapowiada się ciekawie, choć oczywiście po mieszanych recenzjach poprzedniej gry do rewelacji, z oczywistych względów, podchodzić będziemy z rezerwą.

Spotkaj się z nami na Facebooku!