„Łotr 1” na płytach – czy warto?

Zanim napiszę kilka słów recenzji wydań płytowych Łotra 1, muszę skreślić choć parę zdań na temat tego, jakie te wydania są, i co zawierają. Zatem najtańszą możliwością, aby wejść w posiadanie płyty z filmem, jest kupno wersji DVD. To wydanie kosztuje około 40 złotych (choć pewnie z czasem stanieje) i zawiera jedną płytę DVD z filmem w jakości SD (576p, podczas gry Full HD to 1080p). Dokładnie to samo wydanie Łotra 1 można było nabyć z tygodnikiem Polityka. Kosztowało tyle samo (a w zasadzie taniej, bo za 40 złotych dostawaliśmy nie tylko film, ale i tygodnik), poza tym wydanie nie ma ani na płycie ani na pudełku żadnego logotypu Polityki i niczym się nie różni od zwykłego, „sklepowego”.

W pudełku DVD mamy jedną płytę, na której jest sam film (między innymi z polskimi napisami oraz polskim i włoskim dubbingiem, a także oczywiście w oryginalnej wersji językowej). Wersja DVD jest najwyraźniej budżetowa, ponieważ nie ma tam absolutnie żadnych dodatków.

Tak zwane blureje

Nieco więcej uwagi należy poświęcić wersjom z nośnikami Blu-ray. W przypadku wydania pierwszego filmu z serii Gwiezdne wojny – Historie mamy dwa zasadnicze wydania. Jest zatem dwupłytowe – na jednej film, a na drugiej dodatki oraz wydanie trzydyskowe, które poza płytą z filmem i dyskiem z dodatkami zawiera także film w wersji 3D.

Owo wydanie trzypłytowe występuje także w dwóch wersjach „pseudokolekcjonerskich”: w metalowym pudełku oraz w plastikowym pudełku, ale z białą tekturową nakładką. To drugie dostępne jest tylko w sklepie internetowym merlin.pl. Wszystkie wydania Blu-ray zawierają takie same dodatki i takie same wersje filmu. Warto to podkreślić, bo często padają pytania o to, czy w wydaniach w pudełkach kolekcjonerskich jest jakaś inna zawartość niż w „zwykłych”. Nie ma.

A co na płytach?

Oczywiście jest film w Full HD (1920×1080) z oryginalnym, angielskim dźwiękiem w wysokiej rozdzielczości w układzie głośników 7.1. Jest też polski i niemiecki dubbing. Poza tym, oczywiście, napisy: polskie, niemieckie i angielskie z deskrypcją dla niedosłyszących. Niezbyt imponujący wybór, ale to, co być musi – jest. Choć ja trochę żałuję, że nie ma czeskiego dubbingu. Kilka razy sprawdzałem, jak niektóre z filmów serii Gwiezdne wojny brzmią w języku naszych południowo-zachodnich sąsiadów. Ale nie czepiam się. Skoro na płycie jest niemiecki dubbing, a nie ukraiński czy rosyjski, to znaczy, że Polska jest postrzegana jako kraj zachodniej, a nie wschodniej Europy. Zresztą akurat to jest mało istotne. Starczy powiedzieć, że jest wszystko to, co potrzeba – czyli polskie napisy i dubbing oraz dobra jakość obrazu i dźwięku w samym filmie. Jeśli mamy wydanie trzydyskowe, to na drugiej płycie jest film w wersji 3D, z dokładnie takim samym kompletem wersji dźwiękowych i napisów jak na pierwszej płycie.

No i jest jeszcze nieszczęsna druga płyta…

Pochwały już się niestety kończą. Druga płyta (lub trzecia, jeśli mamy wydanie 3D) to płyta na którą czekałem najbardziej. Mam tutaj na myśli dysk z dodatkami. I tutaj niestety najbardziej się zawiodłem. Powiem wprost – najwyraźniej Lucasfilm i Disney szykują dla nas za rok (albo na gwiazdkę) jakieś wydanie „ultimate”, bo to co znajdziemy na dysku z materiałami dodatkowymi w wydaniu Łotra 1 zadowoliłoby chyba tylko amebę. W wydaniu Blu-ray Rogue One nie ma ani usuniętych scen, ani tak lubianego przeze mnie komentarza twórców. Nie ma kolekcji trailerów i spotów telewizyjnych i nie ma galerii rysunków koncepcyjnych… Długo mógłbym wymieniać czego nie ma. Bo to co jest, to w sumie godzina i piętnaście minut jakiegoś sztucznie podzielonego na części dokumenciku oraz mini dokument o trzech czy czterech nawiązaniach do innych gwiezdnowojennych filmów i seriali, jakie znaleźć można w Łotrze 1. Nie muszę dodawać, że filmik tylko delikatnie liże temat owych smaczków i nie pokazuje wszystkich, a nawet większości z nich.

A czemu ów dokument jest „sztucznie podzielony”? A dlatego, żeby na pudełku można było wymienić dziesięć filmowych dodatków. Co z tego, że to w zasadzie jest jeden film, na który składają się rozmowy z aktorami, ze wstawkami z planu? Jest to zdecydowanie mało zajmujące, a każdy filmik mający po kilka zaledwie minut nadawałby się do stworzenia osobnego dokumentu. Przecież temat tworzenia cyfrowych twarzy Lei i Tarkina czy „przywracanie do życia” Dartha Vadera aż proszą się o pełny dokument. Zresztą – długo mogę narzekać. Faktem jest, że te dodatki wyglądają, jakby Lucasfilm na trzy dni przed wysłaniem dysków do tłoczni obudził się w nocy z krzykiem, że niczego nie przygotowali. Stąd też sklecili coś na szybko i wrzucili na dysk Blu-ray. Nie muszę chyba pisać, że pozostał cholerny niedosyt. Na plus należy wspomnieć, że dodatki mają polskie napisy, co nie zawsze jest standardem. Płyta z dodatkami nie wytrzymuje porównania  z wydaniem BD Przebudzenia Mocy. W przypadku Epizodu VII na płytach odczytywanych niebieskim laserem jest zdecydowanie więcej treści. Jest tam i więcej wersji językowych, jak i więcej dodatków. Zdecydowanie Lucasfilm się nie popisał w przypadku Łotra 1.

Podsumowując

Bardzo trudno jakoś podsumować tę moją recenzję. Bo z jednej strony, jeśli masz monitor lub telewizor Full Hd, to oczywiste jest, że kupisz film na Blu-ray. W tym przypadku nie ma się w ogóle co zastanawiać. Z drugiej strony jeśli, jako fan Gwiezdnych wojen czy po prostu jako fan kina, oczekujesz od tego wydania masy dodatków i poszerzenia informacji o produkcji filmu – to zwyczajnie się zawiedziesz. Mówiąc krótko, ci którzy chcą kupić wydanie tylko dla dodatków mogą sobie odpuścić, bo więcej ciekawych materiałów znajdą choćby na YouTube. Wszyscy, którzy chcą tylko filmu w świetnej jakości obrazu i dźwięku będą usatysfakcjonowani. Choć ja trochę czekam na kolejne wydanie, na którym, być może, będzie więcej materiałów zza kulis i może trafi się też film w wersji 4K. 

Share on Facebook17Tweet about this on TwitterPrint this pageEmail this to someone