Trzy filmy Ewana McGregora, które trzeba zobaczyć

Ewan McGregor niewątpliwie jest jednym z największych plusów Trylogii Prequeli. Jego pełne zaangażowanie i wczucie się w postać Obi-Wana Kenobiego w wielu aspektach ratowało filmy, zwłaszcza w scenach z Christensenem (From my point of view the Jedi are evil! O zgrozo…!). Jednak oprócz roli jednego z najbardziej znanych Jedi ma on na koncie występ w prawie 70 innych filmach, co biorąc pod uwagę jego wiek (46 lat), jest całkiem imponujące, a wybór zaledwie trzech z nich nie jest łatwym zadaniem. Ze względu na jego niewiarygodny kunszt aktorski zdecydowałem się jednak nie szukać jego najlepszych ról, a po prostu przedstawić go w trzech różnych ujęciach.

Wyspa (The Island – 2005)

W tym filmie Ewan McGregor wciela się w rolę Lincolna, jednego z nielicznych ludzi, którym udało się uniknąć skażenia całej planety, ukrywającego się wraz z innym w bezpiecznym ośrodku. Mają oni odbudować ludzki gatunek na jedynym nieskażonym terenie: tytułowej wyspie. Jednakże na ten kawałek raju nie mogą dotrzeć wszyscy jednocześnie, a jedynie wylosowani. Życie Lincolna zmienia się w momencie, w którym wylosowana zostaje jego najbliższa przyjaciółka Jordan, grana przez Scarlett Johansson. Wtedy nasilają się dręczące go koszmary, które podważają jego wiarę w istnienie wyspy i motywują do odkrycia pewnej strasznej prawdy… Reżyserem filmu jest Michael Bay, przez co cała intryga bywa czasem spłycona przez sceny pościgu, jednakże obraz bywa naprawdę mocny i porusza sprawy, które prawdopodobnie są już tylko kwestią czasu.

ogłoszenie
Przedsprzedaż BATTLEFRONT 2! Najbardziej wyczekiwana gra Star Wars tego roku! Jeszcze więcej zawartości i, przede wszystkim, kanoniczna historia opowiedziana w kampanii dla pojedynczego gracza! Iden Versio czeka na Twoje rozkazy! Kup klucz w wersji ORIGIN (wer. angielska).
dalsza część artykułu ↓

Anioły i demony (Angels and Demons – 2009)

Druga część przygód Roberta Langdona przenosi nas do Rzymu. Ewan McGregor gra tam jedną z najważniejszych dla całej fabuły filmu postaci, kamerlinga (de facto przywódcy Watykanu do wyboru nowego papieża), Patricka McKenna. Stolicy Apostolskiej grozi zamach terrorystyczny ze strony wroga, o którym sądzono, że od dawna nie istnieje. Ma on do dyspozycji jeden z najpotężniejszych materiałów wybuchowych stworzonych przez człowieka, który jest w stanie zmieść z powierzchni ziemi cały Watykan, jednak najpierw zamierza zamordować w rytualny sposób czterech kardynałów, którzy mają największe szanse na elekcję na tron świętego Piotra. Nie chcąc do tego dopuścić, kamerling wzywa na pomoc Roberta Langdona (Tom Hanks). McGregor gra tutaj niezwykle charyzmatyczną i intrygującą postać, która ma niebagatelny wpływ na wydarzenia. Według mnie jest to jak na razie najlepsza ekranizacja prozy Dana Browna, jednakże fani twórczości tego autora nie powinni się nastawiać na wierność książce o tym samym tytule. Filmowe Anioły i demony istotnie ingerują w treść, zmieniając imiona, wygląd bohaterów, a nawet ważne dla fabuły wątki. Tym niemniej, nadal ogląda się zaskakująco dobrze, a akcja trzyma w napięciu.

Połów szczęścia w Jemenie (Salmon Fishing in the Yemen – 2011)

Film, który nie jest szerzej znany, przez co można go chyba nazwać niedocenionym. McGregor wciela się w nim w nudnego brytyjskiego urzędnika do spraw rybołówstwa. Brzmi fascynująco, prawda? Na szczęście twórcy mieli pomysł na film: żeby zwiększyć swoje notowania wśród wyborców oraz poprawić stosunki z Bliskim Wschodem, rząd zleca bohaterowi spełnienie zachcianki obrzydliwie bogatego jemeńskiego szejka, któremu marzy się zorganizowanie w swoim kraju regularnego wędkarstwa łososi. Dość karkołomna wizja odstrasza początkowo urzędnika, ale z czasem przekonuje się do tego pomysłu, w czym na pewno swój udział ma Emily Blunt, grająca reprezentantkę szejka. Film był reklamowany jako komedia, ale nie spodziewajcie się fajerwerków i wodotrysków humoru. Owszem, jest on obecny w tym filmie, głównie dzięki dobrze napisanym dialogom, ale to nie śmiech był głównym celem. Połów szczęścia to bardzo przyjemny i optymistyczny obraz przedstawiający wyjście z monotonii i szarości życia, z lekkim wątkiem romansowym. Idealny film na luźne popołudnie.

Share on Facebook58Tweet about this on TwitterPrint this pageEmail this to someone


  • M.T.

    Bądźmy sprawiedliwi, „From my point of view the Jedi are evil!” jest tylko odpowiedzią na „Chancellor Palpatine is evil”, które ogólnie trąciło żenadą o wiele mocniej 🙂

  • Karmena

    Ano, „Wyspa” fajna, taki luźniejszy film akcji. „Połów szczęścia…” chętnie obejrzę.
    Ja polecam „Człowieka, który gapił się na kozy” – fajny, komediowy, lekko zakręcony film z przesłaniem. W jednej scenie ktoś tłumaczy Ewanowi, kto to rycerze Jedi 😀
    I jeszcze „Autora widmo” Polańskiego. Chłodny i niepokojący film.
    Ogólnie, Ewan faktycznie zagrał w wielu dobrych produkcjach. Lubię go, choć za Obi-Wanem nie przepadam. Jak dla mnie, to papierowa postać, jak prawie wszyscy z prequeli. Ale przynajmniej miło się na niego patrzyło xD
    Chętnie przeczytałabym taki artykuł o filmach z Adamem Driverem i z Felicity Jones, to moi starwarsowi ulubieńcy 🙂

  • Paweł Pawlak

    No nie, dać tu Anioły i Demony oraz Wyspę zamiast Moulin Rouge? Trainspotting? Helikoptera w Ogniu? Do diabła z Miłością? Rozumiem, że w Helikopterze zagrał tylko epizod, ale był w nim o wiele lepszy niż przez całą Wyspę 😛