„Gwiezdne wojny” dają głos

Dawno, dawno temu w USA George Lucas stworzył Star Wars: historię, która połączyła ludzi z całego świata bez względu na wiek, płeć czy narodowość i stała się pomostem ułatwiającym dialog między pokoleniami i przedstawicielami odrębnych kultur. Gwiezdne wojny to nie tylko efekty specjalne, kostiumy, pojazdy, ale również muzyka, dźwięki i dialogi. To saga, która nie tylko wygląda, ale również brzmi.

Odległą galaktykę zaludniają miliardy istot mieszkających na setkach planet, posługujących się tysiącami języków. Już pierwszy film Star Wars dobitnie uzmysławia nam ten ogrom w momencie, gdy poznajemy robota protokolarnego C-3PO znającego ponad 6 milionów form komunikacji. Nawet na Tatooine, planecie nieprzystępnej dla ruchu turystycznego, ilość języków, jakie słyszymy, jest całkiem spora, a to przecież obrzeże galaktyki.

ogłoszenie
Przedsprzedaż BATTLEFRONT 2! Najbardziej wyczekiwana gra Star Wars tego roku! Jeszcze więcej zawartości i, przede wszystkim, kanoniczna historia opowiedziana w kampanii dla pojedynczego gracza! Iden Versio czeka na Twoje rozkazy! Kup klucz w wersji ORIGIN (wer. angielska).
dalsza część artykułu ↓

Basic – język uniwersalny

Dla ułatwienia komunikacji między różnymi nacjami stworzony został język basic (w filmie język angielski), którym z mniejszą lub większą wprawą posługują się kosmopolityczni mieszkańcy odległej galaktyki. Powstał też uniwersalny międzygalaktyczny alfabet zwany aurebeshem. Również droidy używają własnego języka, zwanego binarnym, który może być zrozumiały dla istot żywych (Luke i Anakin Skywalkerowie, Rey czy Poe Dameron bez problemu dogadywali się z robotami niezdolnymi do używania basica). Używający szyku przestawnego w swoich wypowiedziach mistrz Yoda czy komiczny sposób wysławiania się Jar Jar Binksa są dowodami na to, że kwestie językowe mają duże znaczenie w uniwersum Star Wars. Mimo to, zwłaszcza w początkowych Epizodach (IV-VI), wśród głównych bohaterów słyszmy niewielką ilość akcentów, chociaż pochodzą oni z różnych planet. Temat nie został jednak całkowicie zignorowany przez twórców Gwiezdnych wojen, na co dowód stanowi postać Obi-Wana Kenobiego. Szkocki aktor Ewan McGregor, przygotowując się do roli młodego Kenobiego, uczył się sposobu mówienia sir Aleca Guinnessa, który był Brytyjczykiem. Co więcej, akcent McGregora oraz Iana McDiarmida (kanclerza Palpatine’a), który również jest szkockiego pochodzenia, w uniwersum Star Wars został określony jako coruscański.

Akcent ma znaczenie

W kolejnych produkcjach twórcy podeszli do problemu jeszcze bardziej świadomie, nadając postaciom nie tylko charakterystyczne cechy wyglądu, charakteru, ale i sposób mówienia. W związku z tym odległa galaktyka rozbrzmiała znanymi nam akcentami. W grze Knights of the Old Republic Juhani przemówiła z akcentem rosyjskim, filmowi Neimoidianie z japońskim, Watto z włoskim, a nieco szalony doktor Nuvo Windi z niemieckim. W serialu The Clone Wars wielu Rycerzy Jedi niebędących ludźmi otrzymało charakterystyczne brzmienie: Aayla Secura (francuskie), Even Piell (rosyjskie) czy Kit Fisto (jamajskie). Przykładów można by podać jeszcze sporo, ale warto zaznaczyć, że dla głównych bohaterów zarezerwowano jedynie akcent amerykański i brytyjski. Również Przebudzenie Mocy nie wniosło nic znaczącego w tym temacie, co więcej, Finn wysławia się w stylu amerykańskim (zasadniczo jak wszyscy szturmowcy w Star Wars), chociaż John Boyega jest Brytyjczykiem, urodzonym i wychowanym w Londynie. Z kolei Rey mówi z naturalnym, brytyjskim akcentem Daisy Ridley –  czy to jakaś wskazówka na temat pochodzenia postaci?

Kwestia Łotra 1

Nową wartość do tematu wniósł w tej kategorii Łotr 1, gdy z ekranu Cassian przemówił z szorstko brzmiącym, mocnym meksykańskim akcentem, a Chirrut Îmwe z chińskim. Zaraz po premierze filmu pojawiło się kilka niepochlebnych komentarzy na temat nieumiejętności nauczenia się języka angielskiego przez aktorów, a główna krytyka skupiła się na postaci Cassiana Andora, jednej z głównych postaci. W polskich kręgach taka opinia nawet niespecjalnie zaskakuje, bo w naszym kraju praktycznie nie stykamy się na co dzień z obcymi akcentami, mamy też niewielkie, ograniczone terytorialnie zróżnicowanie dialektów czy gwar. Dodatkowo produkcje hollywoodzkie przyzwyczaiły nas do amerykańsko brzmiących bohaterów, choć ostatnio, na fali nowej mody, również brytyjski angielski jest dobrze widziany w produkcjach kinowych. Jeszcze kilka lat temu, aby móc zaistnieć w świecie filmu na poziomie światowym, trzeba było nauczyć się mówić piękna angielszczyzną. Dobry przykład może stanowić tutaj Antonio Banderas, który nigdy nie zagrałby znaczącej roli poza Desperado, gdyby nie nauczył się mówić bez akcentu.

Widzowie zabierają głos

Czasy się jednak zmieniły, bo w dobie globalizacji językiem angielskim posługują się ludzie ze wszystkich zakątków świata, a z uwagi na pochodzenie etniczne czy geopolityczne nadają mu często specyficzne brzmienie.  Dlatego mocny akcent Cassiana doczekał się wielu komentarzy w internecie, w tym między innymi wpisu poczynionego przez jedną z blogerek na Tumblrze, która opisała jak jej ojciec o meksykańskim pochodzeniu, słysząc własny akcent na ekranie z ust jednego z głównych bohaterów, poczuł prawdziwą dumę. Wpis zresztą stał się viralem, gdy Diego Luna, wcielający się w rolę kapitana Andora, udostępnił go na Twitterze. Na popularność tematu wpłynęła prostota przekazu: „To, że twój angielski nie jest perfekcyjny, nie oznacza, że nie masz prawa głosu”.

Odbicie naszej rzeczywistości

Nie jest to pierwszy przypadek, gdy Gwiezdne wojny pozwalają wykazać się postaciom nieco marginalizowanym. Wystarczy wspomnieć Leię Organę, która ze stereotypem księżniczki ma wspólną tylko sukienkę, bo bohaterka o silnym charakterze posiada w filmie takie samo prawo głosu jak inni, męscy bohaterowie, często zresztą przewyższa ich zaradnością i rozsądkiem. Nie zapominajmy też o niedawnej o burzliwej debacie na temat homoseksualizmu. Co ważne, żadna z tych rzeczy nie szkodzi filmowi, a wręcz przeciwnie, dodaje mu wiarygodności, bo przecież w naszej codzienności, na jednej tylko planecie (!) wiele osób na ważnych stanowiskach to kobiety, a politycy i celebryci mówią po angielsku, ale często z akcentem i wcale nie odbiera to ich słowom wiarygodności czy ważności. Zdecydowanie, Star Wars to już od dawna nie jest tylko film czy komercyjna marka, a zjawisko społeczne zataczające bardzo szerokie kręgi, w którym odbija się współczesna rzeczywistość.

 

Share on Facebook27Tweet about this on TwitterPrint this pageEmail this to someone


  • Darth sheldon

    Jaki jest sens stworzenia jezyka binarnego in-universe skoro wiele osób nie umie się mi posługiwać, po co dawać robotom które mają wykonywać polecenia skoro nie można ich zrozumieć.

    • Darth sheldon

      ps. Szkoci to też Brytyjczycy