O nowych filmach to dyskusja…

Cathia: Wszyscy spodziewaliśmy się teraz zaledwie (no dobrze, może nie zaledwie!) zwiastuna filmu o Hanie Solo, a tutaj niespodzianka za niespodzianką. Kolejna seria filmów! Seriale! Cieszysz się?

Ithilnar: Chciałoby się powiedzieć, że Gwiezdnych wojen nigdy za wiele, ale… No właśnie. Wszystko zależy od tego, jak twórcy podejdą do tematu, w jakim kierunku będzie się to wszystko rozwijać, bo przecież uniwersum oferuje właściwie niezliczoną ilość możliwości, prawda?

Cathia: Nie inaczej, chociaż dotychczas jako takie nie było specjalnie rozbudowywane w samych filmach, to zawsze stanowiło zadanie dla Expanded Universe i… bardzo mi tego brakuje. W końcu jedną z rzeczy, która uwiodła mnie w Łotrze, był świat: brudny, szary, byle jaki. Ale też nie było go specjalnie dużo. Zwiastun Solo powalił mnie właśnie tłem, bo do bohaterów mam dosyć mieszane uczucia. Żywię wielką nadzieję na to, że wraz z nadchodzącymi produkcjami dostaniemy tego tła jeszcze więcej i to innego niż dotychczas – przecież to wielka galaktyka, a my widujemy w większości te same rasy!


Ithilnar: I te same historie… Marzy się coś odmiennego, prawda? Western, kryminał, może komedia? Dobrze, tu chyba za daleko się posunęłam, ale… dlaczego nie? Galaktyka jest ogromna i na to znajdzie się miejsce, a powieści pokazują, że Lucasfilm pod zarządem Disneya bardziej eksperymentuje z różnymi gatunkami historii. Nie każda opowieść musi kończyć się wielką bitwą, zawierać pościgi i Jedi. Co do tła – tak, tego brakuje w filmach, a to dają nam książki. Nowy kanon jednak koncentruje się ściśle wokół wydarzeń filmowych – nie mówię, że to źle, bo podoba mi się takie podejście do tematu, pokazanie różnych punktów widzenia na konkretne wydarzenie (np. zniszczenie Alderaanu i fakt pozyskiwania surowców na budowę Gwiazdy Śmierci) i w nowych produkcjach jak najbardziej widzę miejsce na rozciągnięcie, wydłużenie linii czasowej. I na nowych ciekawych bohaterów.

Cathia: Też chciałabym zobaczyć nowych bohaterów, bo jakkolwiek klasyczne epizody to historia Skywalkerów, tak jednak nie samymi Skywalkerami galaktyka żyje – w końcu jest naprawdę wielka, a nie wszyscy są Jedi – kolejny punkt dla Łotra. Zapowiadana trylogia Johnsona i teraz te kolejne filmy, a w obu przypadkach przecież podkreśla się odejście od starych bohaterów, dają olbrzymią wręcz nadzieję na poznanie różnych postaci czy nawet zawodów. A skoro już wspominasz o gatunkach, ja niezmiennie żywię nadzieję na spin-off poświęcony Kenobiemu, a to byłby znakomity western, nawet na Tatooine. W końcu mamy tam agresywnych tubylców, gangi (pamiętasz Cienie Imperium?), Jabbę… Aż się prosi.

Ithilnar: I jeden wspaniały, znaczy sprawiedliwy, ratujący wioskę… Fakt, przeniesienie westernowych motywów na grunt, czy raczej piaski, Tatooine byłoby świetnym posunięciem. Ja mam cichutką nadzieję na film w klimacie Thrawna, a więc typową imperialną historię o służbie we Flocie, kolejnych awansach… Film, który pokaże, że imperialni to też ciekawi bohaterowie, a nie sami niekompetentni oficerowie, którzy nie są w stanie spojrzeć poza czubek własnego nosa. Poza tym mamy jeszcze niewykorzystaną erę Starej Republiki, Sithów…

Cathia: Wiesz, Imperium zaczęło być naprawdę zacnie opisywane w książkach, wreszcie widać, że nie jest to tylko banda niekompetentnych sadystów, ale że część z oficerów naprawdę wierzy w to, że jest ono w stanie przywrócić porządek w bałaganie spowodowanym przez kryzys Starej Republiki i Wojny Klonów. Jednak faktycznie, przydałoby się coś nieco bardziej “dorosłego”, bo to, co dostajemy chociażby w Rebeliantach czy sequelach, woła o pomstę do nieba. Ale wiesz, w tym kontekście strasznie cieszy mnie zatrudnienie panów od Gry o tron. Nie mówię, że potrzebuję cycków w skafandrach kosmicznych, ale wreszcie ma szansę być realnie – brutalnie, szaro, a nie czarno-biało i naprawdę interesująco dla widza dorosłego. Bo Lucasfilm powinien już wyciągnąć wnioski – fajnie, że dzieci się wciągają, a jak pamiętasz po StarForce, wciągają się cudownie, po uszy, ale starszy fan też chciałby coś dla siebie. Ja już zacieram łapki.

Ithilnar: Zalążek tych bardziej poważnych filmów mieliśmy już w Łotrze 1 i to moim zdaniem słuszny kierunek rozwoju uniwersum. Obawiam się jednak jednego – swoistej marvelizacji uniwersum. Bo owszem, mamy tu miejsce na przeróżne historie, ale nie chciałabym, by poszło to w kierunku serii o superbohaterach, gdzie filmy ściśle wiążą się z serialami i często oglądając tylko kinowe produkcje, można nie wyłapać tego, co było w telewizyjnych. Fakt faktem, że w Gwiezdnych wojnach za tło od lat robią powieści czy komiksy, jednak filmy bronią się same i nie trzeba znać dziesiątek innych rzeczy, by mieć frajdę z ich oglądania.

Cathia: No czasem trzeba – nie zastanawiało cię, dlaczego super cyborg Grevious ma zadyszkę? Ale tak, to byłby trochę strzał w stopę, za dużo tutaj do ogarnięcia, tak mi się przynajmniej wydaje. MCU teoretycznie można nadrobić, filmy i seriale, tu jednak dochodzi to całe bogactwo i jest raczej nie do przeskoczenia. Może być tak, że kolejne produkcje będą się koncentrować wokół tych zapowiadanych nowości, w zależności od ich popularności. Ale ciekawi mnie jedno – gdybamy wyżej o Kenobim, ale popatrz, o spin-offach martwa cisza. Ciekawe.

Ithilnar: Myślę, że po niepokojących doniesieniach z planu Solo i plotkach o kiepskim aktorstwie, dokrętkach itd. szefostwo Lucasfilmu po prostu czeka na premierę filmu i reakcje widzów. Jeśli ta formuła się nie sprawdzi, to być może z niej zrezygnują. A może szykują jakąś naprawdę wystrzałową niespodziankę i jeszcze przed premierą drugiego spin-offu ogłoszą bohatera kolejnego? Trudno powiedzieć. A ty co o tym sądzisz?

Cathia: Możesz mieć rację, zwłaszcza że ten spin-off jest dosyć ryzykowny – jednak większość z nas myśląc o Hanie Solo, widzi twarz i słyszy głos Harrisona Forda. Może być ciekawie. Pytanie, czy data premiery też będzie miała wpływ na przychody z Solo. Naprawdę jestem ciekawa, w którą stronę to pójdzie.

Ithilnar: W tym miejscu i przy okazji tego naszego gdybania przypominają mi się wszelkie internetowe dyskusje na temat Ostatniego Jedi. Każdy miał teorie, własne oczekiwania, w rezultacie wielu „trufanów” stwierdziło, że to koniec Gwiezdnych wojen, bo nie dostali, czego chcieli. Z chwilą, gdy ogłoszono plany realizacji kolejnych filmów, każdy będzie miał okazję znaleźć coś dla siebie, prawda? Może wreszcie fani Gwiezdnych wojen przestaną nienawidzić Gwiezdnych wojen?

Cathia: Nie byłabym tego taka pewna. Za każdym razem ktoś będzie marudził, bo nie jest to po prostu Stara Trylogia. Hejterzy znajdą się zawsze, cokolwiek nie powstanie, a ostatecznym argumentem będzie “Bo Disney robi to tylko dla kasy”. Znasz mnie, jestem dosyć do tego wszystkiego sceptycznie nastawiona, ale się cieszę, bo jest szansa na to, że w tym całym zalewie nowości dostanę produkcję, której oczekuję.

Ithilnar: Czyli, podsumowując, dobrze, że będą nowe filmy i seriale?

Cathia: Oczywiście, że tak! Pewnie, że będziemy narzekać, pewnie, że będziemy oczekiwać tysięcy różnych rzeczy, które nie będą miały prawa się spełnić, ale może w tym wszystkim dostaniemy perełki. Perełki, które SĄ naszymi Gwiezdnymi wojnami.

Ithilnar: Trzeba mieć na to nadzieję. Co prawda to przeróżne rebelie są zbudowane na nadziei, ale Rebelia to w końcu istotny element tego świata, prawda?

Spotkaj się z nami na Facebooku!