Głupota goni głupotę – oceniamy „Resistance 1×03: The Triple Dark”

Krzywy

Ostatni odcinek Resistance był tak samo głupiutki jak poprzednie. Niestety tak jak The Clone Wars i Rebels dawały mi na pewnym poziomie frajdę, tak nowy serial animowany wzbudza tylko zażenowanie. Zdaję sobie sprawę, że kierowano go do młodszej publiki, no ale nawet w tej optyce ten potworek się nie broni. Fabuła jest przewidywalna, odtwórcza i do bólu generyczna. Nic nie zwiastowało wcześniej poprawy. Trzeci odcinek tylko mnie w tym przekonaniu, że nic z tego nie będzie, utwierdził.

W dodatku Ruchu Oporu w Ruchu Oporu w sumie nie ma. Mamy za to dzieciaka, który na złość bogatemu tatusiowi wstępuje do organizacji paramilitarnej i za namową filmowego „pistolecika” bawi się w szpiega. Jeśli tylko ten serial zostałby nazwany „Piloci (i serwisanci) Nowej Republiki” to lepiej by pasował do tego, co faktycznie zobaczyliśmy na ekranie. Oglądać dalej będę, bo to w końcu Gwiezdne wojny, no ale strasznie w tym guilty pleasure mało faktycznego pleasure…


Nadiru

Po premierze tak jakoś czułem, że najsłabszą częścią serialu będzie wątek szpiegowski – cóż, z pewnością się nie zawiodłem. Kaz jest chyba najbardziej nieudolnym szpiegiem w historii i chociaż jeszcze na ten moment nie odczuwam zażenowania na widok jego nieudolnych przygód, to boję się kolejnych odcinków. I tak, Ruchu Oporu w serialu jest jak na lekarstwo.

To jednakże rzekłszy, odcinek do pewnego stopnia ratują inne postaci (każda, niestety i stety inteligentniejsza od głównego bohatera) i atak piratów. Widać różnicę w ukazywaniu scen walki w stosunku do Rebels, mimo slapstickowych wstawek z latającym i przeżywającym śmiertelne upadki Kazem. Cieszy w szczególności interesujący design piratów i wykorzystywanie przez nich tzw. Brzydali, przeróbek i połączeń starych maszyn używanych dawniej przez Rebelię i Imperium.

Taraissu

Trzeci odcinek serialu Resistance niestety trzyma poziom poprzednich. W dalszym ciągu zaliczam na plus lokację z wyścigami w tle, niestety to za mało, żebym oceniła serial pozytywnie. Ciekawie zapowiadający się atak piratów ostatecznie okazał się mdły i przyćmiony irytującymi wyczynami głównego bohatera. Chociaż zdaję sobie sprawę, iż Resistance jest produkcją skierowaną do młodszego widza to jednak odczuwam pewien zawód, gdyż kolejne odcinki, zarówno Wojen Klonów jak i Rebeliantów (mimo różnych niedoskonałości) śledziłam z zainteresowaniem. Póki co myśląc o serialu Resistance przychodzi mi do głowy określenie „głupawy”, ale wciąż mam nadzieję, że dalsze odcinki wniosą coś ciekawego do uniwersum Star Wars.

Dark Dragon

Kolejny odcinek wydaje się uwypuklać wady i zalety tej serii. Znowu pojawia się dużo różnych ras z całego uniwersum, tła wyglądają ładnie, a Neeku dalej wywołuje sporadyczny uśmiech. Gościnny występ Phasmy też na plus. Niestety główny bohater, który tradycyjnie na początku sezonu zupełnie nie nadaje się do swojej roboty, ciągle nie daje się lubić. Jego akcje są do granic przerysowane i często zasługują na solidny facepalm z dodatkiem zażenowania. Akcja z atakiem piratów była bardzo przewidywalna od momentu, w którym upadł komunikator. Serial nie jest zły, ale brakuje w nim głównego bohatera, który znałby się na swoim fachu, miał jakieś doświadczenie z powierzonego mu zadania.

Yako

Niestety, po tym jak chwaliłem pierwszy, podwójny odcinek, teraz muszę zganić. Bo trzecia część serialu była po prostu… o niczym i nudna. Nic się nie w odcinku nie działo. Owszem, pojawiła się Phasma, a Kaz wpadł na genialny pomysł i uratował platformę, a poza tym… nic zupełnie tam ciekawego nie było. Niemniej, nadal nie skreślam serialu. Zawsze tak jest, że po odcinku fajnym nadchodzi słaby. Taka swoista serialowa sinusoida. Tak jest i w tym przypadku.

Spotkaj się z nami na Facebooku!