Krok w dobrym kierunku – oceniamy „Resistance 1×05: The High Tower”

Taraissu

Z pewnym niedowierzaniem stwierdzam, że BYĆ MOŻE jest jeszcze nadzieja dla serialu Resistance. Możliwe, że po prostu oswoiłam się już na tyle z serialem, że przestały mnie razić różne rzeczy. W końcu akcja niemrawo ruszyła do przodu i Kazuda nareszcie zaczyna odkrywać coś sensownego (oczywiście błaznując przy tym na potęgę). Odcinek trzymał tempo i miał całkiem sporo elementów humorystycznych jak zakłady w kantynie czy zbyt dosłownie biorący wszystko Neeku. Widzowie w końcu mieli okazję zajrzeć do tytułowej wieży. Na stację zawitali przedstawiciele Najwyższego Porządku, a więc atmosfera się zagęszcza. Był pościg, kantyna, jakże celnie strzelający szturmowcy, złożono ofertę nie do odrzucenia, a całą sytuację uratował droid. Zdecydowanie mamy do czynienia ze Star Wars. Pytanie tylko czy kolejne odcinki będą trzymać ten sam poziom?

Nadiru

Po ostatnich dwóch odcinkach bałem się najgorszego, szczególnie że w pierwszym z nich wątek szpiegowski został poprowadzony koszmarnie. Tymczasem The High Tower oglądało się bardzo przyjemnie, a i wspomniany przez Taraissu humor wypadł znacznie lepiej. Sceny akcji… cóż, powiedziałbym, że to trochę powtórka z Rebels, gdzie tytułowi bohaterowie ciągle uciekają przed pudłującymi na wszelkie możliwe sposoby szturmowcami, ale przebitki na kantynę sprawiły, że całość ogląda się zupełnie inaczej. Bardzo jestem ciekaw, w jakim kierunku potoczy się główny wątek, zwłaszcza teraz, gdy Kazem osobiście zainteresowali się kapitan Doza… i jego córka. Tak czy inaczej, życzyłbym sobie kolejnych tego typu odcinków.


Marik Vao

Ten odcinek powinien być drugim w kolejności po tym, jak pilot dostarczył nam wystarczająco ekspozycji. Nareszcie pojawił się Najwyższy Porządek i akcja ruszyła do przodu. Slapstickowy humor nie grał pierwszych skrzypiec, więc dało się go przeżyć, ale akcja byłaby o niebo ciekawsza, gdybyśmy nie zobaczyli kolejnego festiwalu niecelnych strzałów i najmniej prawdopodobnej ucieczki świata. Pomyślcie tylko, jakie napięcie by się pojawiło, gdyby ucieczka Kaza nie była udana. Niestety, wygląda na to, że dostaniemy kilka kolejnych fillerów zanim obejrzymy pełnoprawny odcinek pchający główny wątek do przodu. Co to znaczy? Prawdopodobnie to, że twórcy nie mają dobrego pomysłu na intrygę, więc rozciągają ją niemiłosiernie jak masło rozsmarowane na zbyt wielkiej kromce chleba. Trzymam kciuki, żebym się mylił. Przekonamy się już w następnym odcinku.

Dark Dragon

Dochodzę do wniosku, że był to odcinek, na którym najlepiej się bawiłem. Owszem, przerysowane i sztuczne do granic skradanie się głównego bohatera z pewnością odebrało część radości z oglądania. Owszem, szturmowcy tradycyjnie nie potrafią w nic trafić. Jednak plusy odcinka zdecydowanie przyćmiewają wszystko. Zakłady o to, czy Kazuda spadnie (i się zabije) wywołały u mnie szczery wybuch śmiechu i wtedy niecelność szturmowców już tak nie przeszkadzała. Tradycyjnie bawił mnie też Neeku, ale pierwsze bliższe spojrzenie na eskadrę asów wywołało jedynie pozytywne wrażenia. Pojawił się Najwyższy Porządek i intryga zaczęła nabierać jakichś kształtów. Oby więcej takich odcinków!

Spotkaj się z nami na Facebooku!