„Darth Vader i jego wojna z Rebelią” („Star Wars Komiks 2/2015”)

Drugi numer nowej inkarnacji naszego komiksowego czasopisma obejmuje kolejną flagową serię Marvela – Darth Vader. Zawiera jej sześć pierwszych zeszytów, które podobnie jak ostatnio składają się na jedną mini-serię. Pierwotnie została ona zatytułowana… Vader. W sumie tworzy to zabawne kuriozum; mamy komiks poświęcony Vaderowi o nazwie Darth Vader: Vader. W Polsce wybrnięto z tego, dodając podtytuł „i jego wojna z rebelią„. Główną rolę odegra tutaj… nigdy nie zgadniecie… Vader!

Debiut istotnych nowych postaci

Za fabułę odpowiada Kieron Gillen, a same wydarzenia przeplatają się z siostrzaną serią Star Wars, a  dokładniej opowieścią Skywalker atakuje, z którą mogliście się zapoznać w poprzednim numerze. Wszystko kręci wokół planu Mrocznego Lorda, zakładającego stworzenie własnej armii. Pojmanie pewnego rebelianta, który zniszczył Gwiazdę Śmierci, też jest w planach. Co jeszcze? Oglądamy pertraktacje z Jabbą w iście sithowskim stylu, dowiadujemy, jakie Sidious ma dalsze zamiary w związku z ostatnią klęską, poznajemy też konsekwencje poniesione przez jego ucznia. Jesteśmy poza tym świadkami początku rozwoju siatki operatorów i wpływów młodszego Sitha.

ogłoszenie
Przedsprzedaż BATTLEFRONT 2! Najbardziej wyczekiwana gra Star Wars tego roku! Jeszcze więcej zawartości i, przede wszystkim, kanoniczna historia opowiedziana w kampanii dla pojedynczego gracza! Iden Versio czeka na Twoje rozkazy! Kup klucz w wersji ORIGIN (wer. angielska).
dalsza część artykułu ↓

Poza znanym Bobą Fettem znajduje się miejsce dla nowego łowcy nagród – Czarnego Krrsantana, niesławnego łowcy nagród z rasy Wookiee. Kreacja tej postaci naprawdę mnie urzekła – od razu widać, że to typ spod ciemnej gwiazdy, do tego bardzo groźny. Niestety w tej mini-serii za wiele nie pokaże. Debiutuje tutaj, również na usługach Vadera, także doktor Aphra, genialna pani archeolog, a także dwa przeurocze sadystyczne droidy zabójcy, 0-0-0 (Triple-Zero) oraz BT-1 (Beetee). To wszystko jest okraszone okazjonalnym mordowaniem rebeluchów, wizytą na Geonosis (łączącą się fabularnie z odcinkami RebeliantówGhosts of Geonosis) i starciem Mrocznego Lorda z… czymś, co teoretycznie miałoby go zastąpić.

star wars komiks 2/2015 kolaż

Fabuła szalenie mi się podobała. Wątki są wciągające, akcja wartka i godna legendy Dartha Vadera. Do tego dochodzi całkiem sporo nowych i interesujących postaci. Dialogi są świetnie napisane – zwłaszcza te głównego bohatera oraz dwójki droidów, stanowiących celowe przeciwieństwo C-3PO i R2-D2. Protagonista historii jest przedstawiony jako potężna postać, która z łatwością sprosta Waszym oczekiwaniom. Nie jest jednak wszechpotężny – ma swoje słabości oraz problemy, z którymi musi się zmierzyć. Nie zawsze wyjdzie z tego bez szwanku, co dodaje wszystkiemu swoistego realizmu.

Jakość rysunków ogólnie na plus

Jeśli chodzi o rysunki, odpowiada za nie Salvador Larroca. Trzeba go pochwalić za naprawdę ładną grę świateł. Wszelkie ognie, różnorakie źródła światła wyglądają świetnie, odpowiednio zachowują się przy tym cienie. Tym, co jednak kole w oczy, jest głównie przedstawienie ludzkich twarzy. Są czasami zniekształcone, czasami w ogóle nie są podobne do danych postaci… Niekiedy ekspresja twarzy wydaje się taka, jak na memach wykonanych z zatrzymanych klatek filmowych w niesprzyjających dla aparycji aktorów momentach. Brakuje też więcej szczegółowości w niektórych kadrach lub elementach tła. Jednak przez większość akcji będzie to nieodczuwalne – w końcu nie to stanowi główny punkt tej opowieści.

Numer ten jest stanowczo wart polecenia – to jeden z najlepszych komiksów z nowego kanonu i wspaniały początek bardzo dobrej serii. Jego kontynuację przeczytacie w numerze Star Wars Komiks 4/2016.

Share on Facebook33Tweet about this on TwitterPrint this pageEmail this to someone


  • M.T.

    Lubię mroczne klimaty, dlatego seria poświęcona Vaderowi przypadła mi do gustu pomimo faktu, że obecnie niezbyt przepadam za komiksami. Cieszy mnie, że mroczny lord ukazany jest jako osoba, której praktycznie nie da się pokonać w walce. Po haniebnych występach w tworach typu TFU mamy do czynienia z naprawą wizerunku. Nie pasuje mi tylko gra Imperatora i pokorne zastosowanie się Vadera do jej reguł. Konfrontując tę postawę z działalnością Anakina Skywalkera dostrzegam pewną niezgodność, chociaż to już szerszy problem, bo i Vader z OT średnio pasuje do samego siebie z czasów prequeli.