O spin-offie o Kenobim słów kilka

Ostatnie doniesienia serwisu Hollywood Reporter jasno i wyraźnie wskazują na to, że trzeci spin-off Star Wars będzie opowiadać o postaci Obi-Wana Kenobiego. Oficjalnie wciąż jednak nic nie wiemy i może minąć wiele czasu, nim ten stan się zmieni. Przeczytajcie, co o całej tej sytuacji i samym pomyśle o filmie o Kenobim sądzi nasza redakcja.

Wixu

Rozważania na temat potencjalnych spin-offów snułem ponad rok temu w tekście, do którego przeczytania zachęcam. Jak się okazuje, moje dywagacje nie były totalnie „z czapy”, bo jedną z propozycji była historia o Obi-Wanie. Całe szczęście, że Lucasfilm również czyta Star Wars Extreme i postanowił, że kolejny film z serii Antologia opowie o losach Kenobiego. Wiecie co? Jaram się niezmiernie. Uwielbiam tę postać, zwłaszcza w wykonaniu Ewana McGregora. Jeśli nazwisko aktora widnieje na liście potencjalnych odtwórców głównej postaci, daję sobie rękę uciąć, że McGregor w ciemno zaangażuje się projekt – w końcu to fan sagi. Jeśli zaś się mylę, to będę ubolewał. A rękę mi jakoś dosztukują, w końcu w świecie Gwiezdnych wojen to nie pierwszyzna.

ogłoszenie
Przedsprzedaż BATTLEFRONT 2! Najbardziej wyczekiwana gra Star Wars tego roku! Jeszcze więcej zawartości i, przede wszystkim, kanoniczna historia opowiedziana w kampanii dla pojedynczego gracza! Iden Versio czeka na Twoje rozkazy! Kup klucz w wersji ORIGIN (wer. angielska).
dalsza część artykułu ↓

Ale teraz na poważnie. O czym mógłby być ten film? Powtórzę to, co napisałem we wspomnianym wyżej tekście: chciałbym, aby historia przedstawiła to, co działo się na Tatooine pomiędzy III a IV Epizodem. Gwiezdnowojenny western pełen klimatycznych ujęć i pojedynków… to byłoby coś! McGregor jest w idealnym wieku, by odegrać pustelnika Kenobiego. Mam nadzieję, że ludzie decyzyjni widzą, że wszystko się składa na ten scenariusz, że to wprost przeznaczenie, którego – mam nadzieję – nie unikną.

Cathia

Oj, podpisuję się wszystkimi mackami! W końcu powodem, dla którego cały internet zawrzał, jest między innymi Ewan McGregor – po pierwsze, świetny aktor, po drugie, znakomity Kenobi, choć niektóre jego teksty przyprawiały o ból zębów (niemal tak wielki jak tekst Anakina o piasku). Oczywiście, to nie tak, że inny aktor nie mógłby stworzyć wybitnej kreacji, ale skoro mamy już sprawdzonego…Jedno jest pewne – nie dostaniemy kolejnego filmu z kobietą w roli głównej, ale jakoś mnie to nie martwi.

Rok temu bałabym się śmiertelnie o ewentualną fabułę – teraz jednak wierzę w to, że film może być naprawdę dobry, bo udowodniono już, że spin-offy są miejscem dla niecodziennych starwarsowych rozwiązań. Mamy 19 lat do wykorzystania, a zrobić można dokładnie wszystko (choć błagam – byle nie romans). Oby to była prawdziwa informacja…

Krzywy

To jest dopiero spin-off, na który czekam od zawsze! Tak naprawdę jak o tym pomyśleć to taki no-brainer. McGregor jest w idealnym wieku, a 20 lat to szmat czasu, by wydarzyła się jedna, świetna historia. Udowodnił to zresztą stary kanon powieścią Kenobi. Na Tatooine jest naprawdę spory potencjał na coś westernowego, kameralnego. Obi-Wan to jeden z najpopularniejszych bohaterów sagi i najważniejsza postać z trylogii prequeli. Po tym jak Lucasfilm się od nich odcina obawiałem się, że spin-off o nim, Yodzie czy Bobie Fettcie nigdy nie powstanie, a tu proszę – najlepszy gwiezdnowojenny news roku! Oby tylko nie okazało się, że zagra go nowy aktor.

Ithilnar

Do czasu aż poznamy więcej szczegółów, pozostanę sceptycznie nastawiona do nowego spin-offa. I to nie jest tak, że jestem ostrożna w stosunku do każdego filmu spod szyldu Star Wars – historie. Pierwszy wielbię (pomimo jego licznych wad), drugiego się jednak obawiam (wiele wskazuje na to, że moje oczekiwania raczej miną się z wizją twórców), a trzeci… Cóż, jeśli w głównej roli zostanie obsadzony Ewan McGregor, jeśli za realizację weźmie się doświadczony reżyser, jeśli Lucasfilm wyciągnie wnioski z tego jak kręcony jest film o Hanie Solo, jeśli konwencja będzie nawiązywać do klimatu westernu, jeśli… Coś za dużo tych „jeśli” na razie, więc z wychwalaniem pod niebiosa lub totalną krytyką poczekam do czasu aż dowiemy się konkretów.

Taraissu

Od samego początku byłam sceptyczna wobec trylogii prequeli, dlatego do kina trafiłam dopiero na Zemstę Sithów i nie byłam zachwycona tym, co zobaczyłam. Pojawił się tam jednak jeden element, który zwrócił moją uwagę: Obi-Wan Kenobi – dokładnie taki, jaki powinien być, rewelacyjnie wpasowujący się w oryginalną kreację Aleca Guinessa ze starej trylogii. Nie bez przesady mogę stwierdzić, że postać Obi-Wana Kenobiego ocaliła dla mnie Gwiezdne wojny. Zresztą Kenobi jest ważną częścią sagi Skywalkerów i odgrywa istotną rolę w całej historii Anakina/Vadera. Idealnie więc nadaje się jako łącznik między różnymi kanonicznymi źródłami (jest nawet wspomniany w Łotrze 1 w rozmowie między Bailem Organą i Mon Mothmą!). Dlatego wszystkie plotki na temat filmu w całości poświęconego tej postaci bardzo mnie cieszą.

Zabawne jak czas zmienia nastawienie. Harrison Ford przez lata odcinał się od Gwiezdnych wojen, również Ewan McGregor przechodził krótki etap niechęci do marki Star Wars. Na szczęście obaj z czasem zmienili zdanie, bo nie wyobrażam sobie filmu o Obi-Wanie Kenobim bez McGregora. Zastanawia mnie jedynie fabuła i oczywiście spójność z resztą źródeł. Wielu komentatorów wskazuje, że mógłby to być western, ale skoro film o młodym Hanie Solo ma mieć klimat westernu i tzw. „heist movie” to czy nie byłaby to powtórka z rozrywki? Obawiam się też nieco „odgrzewanego kotleta” i nadmiernego powielenia motywów znanych z książki Kenobi czy komiksów. Spin-offy z założenia miały mieć nieco inną formę, niż epizody i przykład Łotra 1 pokazał, że to dobry kierunek. Liczę zatem, że twórcy nie pójdą na łatwiznę i będą w stanie stworzyć obraz, który nie straci klimatu Star Wars, a równocześnie wniesie coś świeżego. I oczywiście czekam na oficjalne potwierdzenie.

Vidar

Łotr 1 i Przebudzenie Mocy okazały się być niepozbawione wad, ale bardzo dobre i z czystym sumieniem ustawiłem je obok płyt ze Starą Trylogią. Ostatni Jedi zapowiada się… interesująco, choć nie powiem, sceptycyzmu mi nie brakuje. Teoretycznie na wieść o film o Obi-Wanie powinienem być bardzo zadowolony – bardzo lubię tę postać, poprzednie filmy były udane. Niemnie pozostaję chłodny. Czemu? Po prostu nie wiadomo, kto za tym stanie. Nie wiadomo, o czym będzie film. Czy wróci McGregor (nikogo innego w roli nie widzę). I niestety, na stronę bardziej zimnego nastawienia przesuwa mnie chaos wokół filmu o Hanie Solo – chaos związany z jego realizacją moim zdaniem grozi tym, że film podzieli los Legionu Samobójców, trzymam kciuki za to, by kolejny spin-off nie miał takich problemów.

Yako

Ja, jak zwykle pozostanę lekko sceptyczny. Osobną kwestią jest jeszcze nie potwierdzony spin-off o Obi-Wanie, a drugą sprawą – udział w nim Ewana McGregora. Pamiętajmy, że to nie jest jednoznaczne. Rola Ewana w prequelach była całkiem niezła, ale daleki jestem od rozpływania się nad kunsztem aktorskim McGregora jaki pokazał w Star Wars. Zresztą w zasadzie miałkość scenariuszy Epizodów 1-3 nie pozwoliła na rozwinięcie skrzydeł pozostałym gwiazdom prequeli…

Myśląc o filmie o Obi-Wanie trzeba zadać sobie pytanie: co jeśli do tej roli zostanie wybrany ktoś inny niż Ewan? Czy wtedy także film ma szansę być hitem? Jak najbardziej tak! Przed powstaniem trylogii prequeli fani nie wierzyli, że ktoś inny niż Alec Guiness może zagrać dobrze Obi-Wana. Teraz zastanawiamy się, czy Alden Ehrenreich będzie dobrym Hanem Solo. Niezależnie od przedstawionych w filmie wątków, aktor grający Obi-Wana musi pokazać opanowanie, mądrość i… flegmatyczny brytyjski akcent. To wszak jego cechy rozpoznawcze!

Dark Dragon

Ja standardowo jestem pozytywnie nastawiony. Według mojej skromnej opinii jest to jeden z najbardziej prawdopodobnych spin-offów. Książka Kenobi doskonale pokazała nam, że jest miejsce na taką historię. Zapewne reżyser nie będzie się nią inspirował i nie będzie to western. Teraz nastała era, gdzie kino pozwala wielu reżyserom na zaprezentowanie całkiem różnych gatunków filmowych i warto byłoby to wykorzystać. Liczę na jakąś innowację i jednocześnie na spójność względem postaci (O Ewana w roli Obiego się nie martwię wcale) i reszty mediów (to co pokazały nam komiksy Z dzienników Bena Kenobiego lub Rebelianci). Na razie jednak wszystko jest palcem po wodzie pisane. Nie mamy praktycznie żadnych konkretów, więc nie jestem tym podekscytowany. Możemy snuć domysły i mieć swoje życzenie. Możemy wieszać neki i złorzeczyć. Ja, jak zawsze zresztą, życzę wszystkiego najlepszego potencjalnemu filmowi i mam cichą nadzieję, że Ewan powróci w wielkim stylu.

Kaelder Dherven

Jak najbardziej jestem na tak. Na temat filmu poświęconego postaci Obi-Wana Kenobiego mówiło się już od dobrych kilku lat i za każdym razem pojawiało się nazwisko Ewana McGregora jako odtwórcy głównej roli. Aktor rzecz jasna w licznych wywiadach podkreślał, że bardzo chętnie wcieliłby się ponownie w przebiegłego mistrza Jedi, a fani z pewnością przyjęliby tę decyzję z otwartymi ramionami. Zwłaszcza biorąc pod uwagę jak dużą popularnością cieszył się aktor po Nowej Trylogii. Oczywiście, jeśli chodzi o materiał na filmowy scenariusz, to nie powinniśmy się martwić. Mamy nie tylko książkę Kenobi Johna Jacksona Millera (należącą do Legend), lecz także sporo historii ujętych w komiksach czy innych źródłach powstałych zarówno przed, jak i po przejęciu marki Star Wars przez Disney.

Najistotniejszym pytaniem, jakie powinno się zadać teraz, to czy Stephen Daldry, który rzekomo ma być odpowiedzialny za film o Kenobim, będzie w stanie stworzyć produkcję z zachowaniem klimatu Gwiezdnych wojen. Obawy może wzbudzać zwolnienie duetu reżyserów niezatytułowanego obrazu o Hanie Solo, na których miejsce został zatrudniony Ron Howard. Jeśli chodzi o formę to pole do popisu przy tej produkcji może być duże. Można stworzyć, tak jak wspomnieli moi przedmówcy, coś bardzo kameralnego, a wręcz przywodzącego na myśl klasyczne westerny z historią zaczerpniętą ze wspomnianych wcześniej źródeł. Z drugiej jednak strony, można też sięgnąć do kina japońskiego i twórczości Akiry Kurosawy, w szczególności obrazu Sanjuro – samuraj znikąd. Warto bowiem pamiętać, że Lucas bardzo mocno inspirował się kulturą japońską i kinematografią tego właśnie reżysera. Miejmy tylko nadzieję, że efekt końcowy, niezależnie od tego, jaki się ostatecznie okaże, będzie tym, co fani Gwiezdnych wojen poszukiwali.

Nadiru

Powiem krótko: Kenobi, jedna z najlepszych książek starego kanonu, jednoznacznie udowadnia, że w filmie z Obi-Wanem w roli głównej drzemie olbrzymi potencjał. Ale osobiście plotki o Obi-centrycznej produkcji specjalnie mnie ni ziębią, ni grzeją. Kenobi to wprawdzie jeden z kluczowych bohaterów Star Wars, jednak jakoś nigdy nie byłem jego wielkim fanem. Jeśli plotki okażą się prawdą, to zdecydowanie najbardziej zaciekawi mnie formuła tego filmu. Spin-off o Hanie będzie pierwszą próbą zrobienia czegoś zupełnie nowego z powszechnie uwielbianą postacią i dopiero po jego obejrzeniu tak naprawdę będziemy mogli cokolwiek powiedzieć o Obi-Wanie. Do 2020 roku jeszcze kawał czasu i trzy gwiezdnowojenne filmy…

Share on Facebook125Tweet about this on TwitterPrint this pageEmail this to someone


  • Darth sheldon

    Dlaczego wszyscy z góry zakładają, że akcja musi dziać sie miedzy III, a IV epizodem. Ja uważam, że dużo ciekawsze byłoby gdyby umieścić akcję w czasie gdy był on padawanem, zwłaszcza z chęcią bym zobaczył historię jak Kenobi i Qui gon byli na Mandalorze i poznali Satine. Ewentualnie można by zrobić tak, że 1/3 filmu ma miejsce na Tatooine, reszta zaś w czasie retrospekcji.

  • Karmena

    Pewnie ze względu na wiek Ewana. Choć pomysł z retrospekcjami jest ciekawy.
    Mnie ten spin-off ani ziębi ani grzeje. Szczerze, to chyba wolałabym obejrzeć coś mniej przewidywalnego niż film o Hanie czy Kenobim. Kenobiego zbytnio nie lubię. Jest albo bezbarwny albo jakoś arogancki, albo kłamie, w każdym razie nie budzi we mnie ciepłych uczuć. Mam nadzieję, że trochę poprawią jego charakter i dadzą jakąś interesującą przygodę.
    Ale film rzecz jasna chcę obejrzeć. Ewana lubię, a Stephen Daldry to świetny reżyser, ma chyba same znakomite filmy – Lektor! Godziny! Strasznie głośno niesamowicie blisko i Billy Elliott to też kawał dobrego kina. Najbardziej podoba mi się właśnie osoba reżysera z tego newsa.