Za co kochamy „Star Wars”?

Święto Star Wars przypadające na 4 maja to doskonały moment na to, by zadeklarować, czemu tak naprawdę uwielbiamy nasze ukochane uniwersum. Jak się okazuje, powody mogą być bardzo podobne, ale jednak każdy nieco się od siebie różni.

Krzywy

Gwiezdne wojny są ze mną większą część mojego życia. Z bohaterami z odległej galaktyki spędziłem pół dzieciństwa, całą szkołę średnią i wszystkie kolejne lata. Kocham sagę nie tylko za wspaniałe, poruszające opowieści i kreację jednego z najbardziej rozbudowanych fikcyjnych uniwersów, ale też za przypominanie mi o młodości. Kolejne powieści i filmy sprawiają, że znów czuję się jak ciekawe świata, nieco naiwne, ale też pełne optymizmu dziecko. I to jest super.

Cathia

Kocham Star Wars za to, że stały się taka wielka częścią mojego życia – przyjaciele, najbliżsi, dyskusje… czego chcieć więcej?


Jedi Przemo

W Star Wars kocham to, że jest to miks wszystkiego, co najlepsze w szeroko pojętej fantastyce: są rycerze, magia, okręty, walki kosmiczne, pojedynki, mitologia, romanse, intrygi, niesamowite stworzenia i cała masa innych zapożyczeń. Chyba nie ma żadnego elementu, który w jakiejś formie nie pojawiłby się w Gwiezdnych wojnach. Kiedyś już pisałem, że Star Wars nierozerwalnie stały się częścią mojego życia, więc jak nie kochać czegoś, co towarzyszy mi od tylu lat?

Ithilnar

Kocham Star Wars za przygodę – nie tylko kinową czy książkową, ale też taką w prawdziwym życiu. Dzięki ponadczasowości Star Wars łączy pokolenia, pozwala poznać nowych ludzi, nawiązać nowe znajomości i niesamowite przyjaźnie (prawda, Cathia?). Gwiezdne wojny rozbudzają marzenia, a niektóre z nich udało mi się spełnić. To nie tylko historia Skywalkerów – to także w dużym stopniu niesamowita historia każdego fana.

Wixu

Za co kocham Gwiezdne wojny? Na ten temat można skonstruować cały alfabet… To wspaniałe skonstruowany świat, który oferuje nam wszystko to, co zdefiniowano jako Kino Nowej Przygody. Oprócz akcji, humoru, klimatu łechcącego większość nerdów naszego świata, efektów specjalnych, mamy mocno zarysowaną warstwę filozoficzną. Za to ostatnie cenię Star Wars najmocniej, bo ten dodatek do świata, ten pierwiastek mistycyzmu, tworzy nieograniczone możliwości kreacji – co nie raz i nie dwa udowadniało i wciąż udowadnia Expanded Universe. Gwiezdne wojny towarzyszyły mi całe życie, odkąd tylko sięgam pamięcią i to także ważny powód tego, że dalej śledzę rozwój marki, wyczekuję kolejnych filmów czy książek. Mam nadzieję, ba, jestem przekonany, że ta fascynacja – niezależna od wieku, patrząc na moich redakcyjnych kolegów i koleżanki – pozostanie ze mną na zawsze. A także, czego także jestem pewien, przetrwa w kolejnych pokoleniach.

Dark Dragon

Kocham je za ogromny i rozbudowany świat. Kocham to jak wszystkie media otaczają się i wzajemnie przenikają; jak spajają galaktykę w jedną całość. Ta różnorodności gatunków, która pozwala znaleźć coś na każdy humor. Kocham to, że dzięki Gwiezdnym wojnom poznałem całą gamę fantastycznych ludzi, z którymi mogę prowadzić dyskusje na wszelkie możliwe tematy z nimi związane (i nie tylko). Kocham to, że zawsze coś się dzieje, uniwersum ciągle się rozwija, a ja zawsze świetnie się przy tym bawię. To ogromna część mojego życia i jestem przekonany, że zawsze tak będzie.

Taraissu

Z Gwiezdnymi wojnami jest jak ze starym małżeństwem. Kochasz choć wiesz, że są niedoskonałe, przymykasz oko na więcej niż powinieneś. Są pocieszeniem na smutki, rozrywką na nudę. Doprowadzają czasem do łez, przed każdą premierą nie dają spać po nocach, a po premierze każą wdawać się w beznadziejne spory aż po świt. Gwiezdne wojny to starzy przyjaciele, o których wiesz wszystko, ale i tak lubisz przebywać w ich towarzystwie. Bawią i uczą nawet po latach. Są zjawiskiem społeczno-kulturowym, fenomenem i pomostem między pokoleniami nieznanych sobie ludzi. Inspiracją, przedmiotem badań, przyczyną wielu wydarzeń, pretekstem do działania i motywacją do dyskusji. Są uosobieniem marzenia o nieprawdopodobnych przygodach i odległych krainach. Uniwersalną nauką o walce dobra ze złem, o sile przyjaźni i poświęcenia. Gwiezdne wojny mają Moc. A czym byłoby życie bez odrobiny magii?

Nadiru

Za wszystko – za to, co dobre, za to co złe, nawet za to, co brzydkie. W końcu nasze życie byłoby dość nudne, gdyby wszystko było w nim idealne, prawda? Bogactwo uniwersum, jego fenomen, różnorodność i, tak, również niedoskonałości – jest za co kochać Star Wars. Ale to nie jest najważniejsze, przynajmniej nie dla mnie. Kocham Star Wars za to, jak zmieniło moje życie, jak pozwoliło mi się wyrwać z czterech ścian własnego domu w ciężkim dla mnie okresie. Odległej galaktyce zawdzięczam otwarcie się na świat i to, że nigdy nie czuję się w nim osamotniony.

Vidar

Dla mnie Star Wars było furtką do fantastyki jako szerszej całości. Gdyby nie one, nie sięgnąłbym najpewniej głębiej i nie znał wielu spośród moich ulubionych filmów czy książek. Poza tym – ożywiają wyobraźnię, jak nic innego. Pozwalają zanurzyć się w fascynującym świecie pełnym przygody, humoru i na moment stać się uczestnikiem czegoś naprawdę wielkiego. Dają radość, którą można dzielić się później z innymi. Podczas konwentów, dyskusji o kolejnych ich odsłonach, wspólnych wyjść na premierę, zwykłych spotkań towarzyskich… Dodają do życia fanów naprawdę sporo koloru, chwała im za to!

Spotkaj się z nami na Facebooku!