Nudno i bez pomysłu – recenzja „Ahsoki”

Jeden z powodów, przez które nie lubiłem serialu The Clone Wars, to Ahsoka – postać równie niedojrzała, co irytująca. Rozumiem koncepcję, że miała ona być kimś, z kim widzowie utożsamialiby się i z nią dorastali, ale mimo wszystko każdy odcinek bez niej oglądało mi się przyjemniej niż każdy z nią. Co ciekawe, w Rebeliantach stała się jedną z najlepiej napisanych postaci, co zaskoczyło chyba najbardziej mnie. Wielką zagadką dla wszystkich fanów były jej losy między obydwoma serialami, a przybliżyć je miała książka. Czy tytuł spełnił swoje oczekiwania? Przekonajmy się!

Na pierwszy rzut oka jest nieźle. Pod względem wykonania Uroboros postarał się dużo bardziej niż w przypadku Ostatniego Jedi. Nie znalazłem żadnego głupiego tłumaczenia, a w całej książce dopatrzyłem się tylko jednego chochlika. Cała reszta trzyma poziom, do którego nas przyzwyczajono.

Niewiele się dowiecie

Gdy chodzi o fabułę, powiedzmy sobie wprost: jeśli liczyliście, że dowiecie się, co się działo z Ahsoką przez te 15 lat między wydarzeniami z The Clone Wars a Rebels, to się rozczarujecie. Podobnie jak Świt Rebelii, książka wydaje się bardziej wstępem/suplementem do serialu niż epicką przygodą znanych bohaterów. Akcja książki toczy się rok po Zemście Sithów i opowiada o kilku miesiącach życia Togrutanki, podróżującej po zapyziałych planetach Zewnętrznych Rubieży, unikając kontaktów z Imperium. Oczywiście, taki stan rzeczy nie może trwać długo i wkrótce będzie musiała dokonać wyboru między dalszym życiem w ukryciu, a walką w obronie słabszych mieszkańców galaktyki. Myślę, że nie zdradzę nikomu szczegółów fabuły, jeśli powiem, iż dowiemy się też, w jaki sposób Ahsoka stała się agentem Sojuszu Rebeliantów.


Sama historia, niestety, nie należy do specjalnie pasjonujących, a momentami jest wręcz przewidywalna, przez co czujemy niewykorzystany potencjał i męki twórcze autora, piszącego na siłę, aby tylko sprzedać coś, co fani na pewno kupią. Nowych wątków znajdziemy tu naprawdę niewiele – znowu łopatą ładuje się nam do głowy, jakie to Imperium jest złe oraz brzydkie, bo do cna eksploatuje światy i torturuje więźniów, i w ogóle, ale odczuwam już zmęczenie tematem. Tak, Imperator i jego państwo jest złe, wiemy to od 40 lat! O postaciach drugoplanowych również szybko zapomnimy, ponieważ pozbawione są jakichkolwiek wyraźnych cech, sprawiających, że zapadną nam w pamięci. Tak naprawdę to jedynymi wątkami, które faktycznie są warte zapamiętania to początki współpracy Ahsoki i Baila, zdobycie przez Togrutankę nowych mieczy i to tragiczne, pseudomistyczne wytłumaczenie, dlaczego kryształy kyber stają się czerwone, które kpi sobie z połowy Zemsty Sithów.

Poprawna i nic więcej

Niestety, kolejny raz dostaliśmy pozycję, o której bardzo szybko zapomnimy. Odpowiedzi na najważniejsze pytania zostały spłycone do bólu, do samego uniwersum dodano tak naprawdę tylko jedną godną uwagi rzecz, a fabuła jest tak porywająca, że w zasadzie mogłoby jej nie być. Zastanawiam się, czy zamiast pisać całą książkę o przygodach Ahsoki, nie lepiej byłoby pozostawić właśnie tę odrobinę tajemnicy i spekulacji o jej życiu, a całą resztę „przydatnych” informacji dodać do jakiegoś przewodnika? Wszystko, co tutaj znajdziemy, jest pretekstem i garścią faktów rzuconych zapewne przez Lucasfilm Story Group, wokół których należało na szybko zbudować jakąś historię. No bo czego w zasadzie się dowiadujemy o Ahsoce? Rok się ukrywała, potem zdobyła nowe miecze i dołączyła do Rebelii. I w zasadzie w ten sposób można streścić całą książkę. W mojej opinii? Zmarnowany potencjał i produkt powstały wyłącznie, by się sprzedać wśród fanów The Clone Wars. Rzemieślniczo dobrze wykonana robota, ale gdzieś przy tym zabrakło pomysłu i chęci.


Autor: Johnston E.K.
Wydawnictwo: 
Uroboros
Tłumaczenie: Anna Hikiert
Data premiery11 października 2016 (USA), 22 sierpnia 2018 (Polska)
Objętość: 480 stron
Czas akcji: 18 BBY

Spotkaj się z nami na Facebooku!