Rozczarowująca książka o niczym – recenzja „Queen’s Shadow”

Jak już bez wątpienia kilkakrotnie pisałam, olbrzymią zaletą książek z nowego kanonu jest ich różnorodność gatunkowa i to, że mogą być słabe, ale przynajmniej się zza każdego krzaka nie wyłania się nowe galaktyczne zagrożenie albo przeoczony dotychczas Sith. Choć oczywiście zdarzają się spektakularne wpadki (jak chociażby druga część Thrawna), przyznam, że do każdej z nich podchodzę bardzo optymistycznie nastawiona.

Nie inaczej było również z Queen’s Shadow, kolejną pozycją Young Adult, które trzymają się w nowym kanonie bardzo mocno i są zdecydowanie smacznymi kąskami. Bardzo żałuję, że prawdopodobnie nie przeczytamy w polskim tłumaczeniu Leia – Princess of Alderaan czy Rebel Rising, bo są to pozycje naprawdę świetnie napisane i wnoszące bardzo dużo do tego, jak postrzegam obecnie i księżniczkę, i Jyn Erso. Queen’s Shadow, zgodnie z tytułem, miało odnosić się przede wszystkim do dwóch postaci: Padmé Amidali i jednej z jej dwórek, Sabé. Jako że punkt widzenia byłej królowej jest przedstawiany raczej rzadko, z wielką radością otworzyłam książkę.

Zaczyna się znakomicie, bo… inaczej. Oto mamy okazję do spędzenia nieco bardziej luźnego czasu z ustępującą już królową i otaczającymi ją dwórkami. Lekko, przystępnie, a jednak bardzo drobiazgowo i ze zrozumieniem opisana relacja między tymi postaciami to naprawdę zacna nowość w świecie starwarsowym. Dwórki nie są wszak bohaterami, na których zwracamy uwagę, no może za wyjątkiem Sabé, bo jej po ujawnieniu się królewskiej tajemnicy w Mrocznym widmie zaczynamy się przyglądać jakby nieco dokładniej. Poznajemy ich imiona, marzenia, sposób, w jaki znalazły się w otoczeniu Amidali… Wierzcie mi, czytało się to znakomicie. Potem akcja przeskakuje do momentu, kiedy świeżo wybrana nowa królowa Réillata skłania Padmé do przyjęcia stanowiska senatora i w ten sposób przenosimy się do stolicy galaktycznej polityki, na Coruscant.


Tu dopiero powinna zacząć się właściwa akcja! W końcu czego innego się spodziewać? No właśnie… Jakby to powiedzieć… Tu właściwa akcja zaczyna się kompletnie rozmywać i jakkolwiek początkowo traktowałam perypetie Padmé z pewnym zrozumieniem i sympatią, bo jak każdy z nas musi poradzić sobie z nową sytuacją, a jej doświadczenie w byciu monarchinią swojej planety niekoniecznie pomaga, tak po chwili wszystko zaczęło mnie po prostu nudzić. Tak, są zasygnalizowane incydenty, które mogłyby wskazywać na istnienie zakulisowej intrygi (ciągnącej się chronologicznie aż do Ataku klonów), ale poza tym, że pewne rzeczy są wspomniane (choćby problemy, jakie Padmé sprawiają Neimoidianie), nie łudźcie się, nie doczekamy się czegokolwiek. Fabuła tej książki to po prostu opisy kolejnych dni i zadań naszej senator, nawiązywania przez nią kontaktów z innymi albo perypetie jednej z dwórek, Sabé, wypełniającej wolę Amidali, szpiegując i działając w jej imieniu. I jeśli liczyłam tutaj na jakąkolwiek akcję, to się bardzo grubo myliłam. Jest po prostu nudno. A przecież misja mająca na celu uwolnienie Shmi Skywalker mogłaby stać się interesującym wątkiem książki – ale nie: nie udało się, bo Watto zniknął. Chyba nie na długo, skoro Anakin odnajduje handlarza później dokładnie tam, gdzie go pozostawił. Po co dorzucać do książki coś, co naprawdę nie doczeka się konkretnego rozwiązania, a jest zaledwie śmiechu wartą wzmianką?

Podobały mi się na początku wspominane szczegóły dotyczące garderoby oraz makijażu królowej i dwórek – szczególnie ze względu na nawiązania kulturowe, tak ciekawe w odmiennej galaktyce. Jednak po jakimś czasie stały się naprawdę zbędne, nużące, na dwóch czy trzech sąsiadujących stronach widniały chyba ze dwa opisy kolejnych strojów królowej… Jasne, to ja jestem osobą domagającą się szczegółów codziennego życia w Gwiezdnych wojnach, ale może bez przesady. Naprawdę informacje dotyczące makijażu senator podczas danego wystąpienia i ilość czasu, którą zajęła dwórce jego nauka, absolutnie mnie nie interesuje. Myślę, że nikogo nie interesuje…

Zastanawiam się, dla kogo przeznaczono te książkę? W domyśle dla dziewcząt, podziękowania autorki nie pozostawiają wątpliwości – „To every girl who ever asked for more from Star Wars.” Im bardziej jednak wczytuję się w tę linijkę, tym bardziej zastanawia mnie, dlaczego, na bogów, E.K. Johnston uznała, że tak piekielnie liczne opisy makijaży oraz strojów są tym, czego dziewczęta oczekują od Gwiezdnych wojen. Mam wrażenie, że niekoniecznie. Jasne, na fabułę (bogowie, jaką fabułę?) można spojrzeć jako na opowieść o dziewczynie przezwyciężającej przeciwności, samej przeciw wszystkim (samej jak samej, z pomocą doskonale wyszkolonych dwórek i ochrony), ale jednocześnie mimowolnie przychodzi mi na myśl tak wkurzająca mnie samym swoim istnieniem Ahsoka, dziewczę pyskate, odważne, pełne rozwiązań i nie oglądające się na innych. Naprawdę, jednak jako postać, mająca być wzorem dla dziewcząt, sprawdzałaby się nieco bardziej. Po przeczytaniu Cienia królowej mam bowiem wrażenie, że lekcja wyciągnięta z tej pozycji mogłaby zostać sformułowana jako „Nieważne, co umiesz i co wiesz, istotne jest jak wyglądasz i w co jesteś ubrana”. Jest to niewątpliwie w jakiś sposób prawdziwe, ale nie wiem, czy nazwałabym taką treść „czymś, czego oczekuję od Star Wars”. Tymczasem na dłuższą metę otrzymuję zaledwie nudne opisy działań senatorów oraz drobne nawiązania do innych dzieł starwarsowych (a już nadpisanie rzeczywistości z Mrocznego widma i utrzymywanie, że Qui-Gon wiedział, że Padmé jest królową, uważam za karygodne).

Jestem… rozczarowana. Naprawdę książka zapowiadała się na początku ciekawie, ale tak naprawdę traktuje o… niczym. Byłaby pewnie znakomitym odcinkiem wypełniaczem w rozwlekłej telenoweli brazylijskiej (wątek podmianek Padmé i Sabé scenarzyści potrafiliby wykorzystać na pewno lepiej niż autorka), ale jako samodzielna powieść kompletnie się nie broni. Słyszałam podobne zarzuty w odniesieniu do poprzedniego dzieła E.K. Johnston, poświęconego wspomnianej wyżej Ahsoce i chyba już wiem, z czego wypływają. Ale, ale… polecam tę książkę – aczkolwiek tylko osobom żywo zainteresowanym kostiumom odległego świata – szczegółów znajdą tam aż za dużo.

Autor: E.K. Johnston
Wydawnictwo: Disney-Lucasfilm Press
Data premiery: 5 marca 2019 (USA)
Objętość: 345 stron
Czas akcji: 28 BBY

Spotkaj się z nami na Facebooku!